Patronat medialny


 


Najwcześniej we wrześniu dojdzie do walki Kamila Szeremety (21-0, 5 KO) z Giennadijem Gołowkinem (40-1-1, 35 KO) o mistrzostwo świata kategorii średniej. Pomimo kilkukrotnej zmiany terminu, Polak pozostaje w dobrym nastroju. Nie czeka bezczynnie, tylko wraz z trenerem Fiodorem Łapinem szlifuje drobiazgi techniczne. I zapewnia, że legendarny czempion z Kazachstanu nie śni mu się po nocach. – Nie mam "zboczenia" na punkcie Gołowkina. To się nie zmieni, dopóki nie poznam oficjalnej daty – zapowiedział.

W ostatnich miesiącach najlepszym źródłem informacji są media społecznościowe. Choć oficjalnych wiadomości wciąż nie ma, pojawiają się spekulacje, iż do walki z "GGG" może dojść w Europie. Wcześniej wskazywano głównie na Stany Zjednoczone lub rodzinne strony mistrza.

– O nowych wieściach dotyczących walki dowiaduje się najczęściej z… Instagrama. Największe portale bokserskie oznaczają mnie przy okazji kolejnych nowości. Termin? Wrzesień, październik albo listopad. Pracuję tak, jakbym miał walczyć we wrześniu - mówi Szeremeta.

– Wiadomo, że te opóźnienie irytują. Chciałbym już tej walki, chciałbym zobaczyć na co mnie naprawdę stać, a Gołowkin wyciśnie ze mnie wszystko. Wtedy dowiemy się, na co naprawdę stać Kamila Szeremetę. Ja mogę tylko zasuwać na treningach i z każdym dniem stawać się coraz lepszy - dodaje.

Pełna treść artykułu na Tvpsport.pl >>