Patronat medialny


 


 
Krzysztof Drzazgowski, były trener Ewa Brodnickiej (12-0, 2 KO) bardzo krytycznie ocenił występ pięściarki na sobotniej gali w Łomiankach. 32-latka pokonała Anitę Torti, broniąc przy okazji pas EBU wagi lekkiej. Swoją wypowiedź Drzazgowski, który aktualnie trenuje m.in. Norberta Dąbrowskiego, zamieścił na Facebooku. Jej treść prezentujemy poniżej.
 
"Co do Brodnickiej, jak zwykle show przed walką a sportowo zero postępów. Tak jak mówiłem, już do ostatniej walki do której ją przygotowywałam, nie jest w stanie przeskoczyć już tego poziomu. Zresztą znam jej motorykę, psychikę i możliwość uczenia się nowych rzeczy i nie są to możliwości na miarę prawdziwych pasów. Z resztą zawsze mi mówiła, że jej celem jest popularność i program w telewizji, a boks ma jej w tym pomóc, co było zresztą jedną z przyczyn utraty chęci pracy z Ewą i pozytywnej chemii. Oczywiście promotor Grabowski będzie ją prowadził pod parasolem dając przeciwniczki średniej miary, a to dlatego, że show się sprzedaje. A tak na marginesie to przykre,  że nawet ludzie którzy są autorytetem przynajmniej dla kibiców zachwycają się tą postawą, a umiejętności sportowe idą na drugi plan. Najgorsze jest to, że młodzi pięściarze małpują te zachowania i mają wyjścia godne co najmniej mistrza świata przy czym poziom pozostawia wiele do życzenia. Nakręcają agresywne w hollywoodzkim stylu spoty reklamowe swojej osoby itp. Czy to jest słuszna droga zawodowego boksu? I jeszcze jedno, nowa wartość trenera, panowie w studio proszę doczytać i zaciągnąć języka bo to jest nabijanie, że tak powiem w języku pięściarskim, a raczej kreowanie ludzi znikąd. Przykład Pan Kantorowski jeszcze jakieś 4 lata temu pracownik na stacji paliw, potem kursy, bajer, mądre słowa i mamy gwiazdę, tylko czy człowiek bez przeszłości sportowej, który wpada na pomysł bycia trenerem to ok. Ja trenuję od 14 roku życia czerpałem doświadczenie od wielu ludzi i jeszcze się uczę. Czy są to pomówienia? Nie, bo jeszcze 3 lata temu prosił mnie żeby z nim potrenować i potrzymać tarczę i pokazać jak to robić. Jeszcze jest paru trenerów dumnie pokazujących się w narożniku, którzy chcą wykreować siebie i stworzyć mit wokół swojej osoby, a tak naprawdę to jadą na dobrej gadce i podobają się pod kogoś. Tylko gdzie w tym dobro zawodnika, bo to on, a nie trener jest najważniejszy, jeśli tego nie rozumiesz to nie masz co szukać w boksie."