Patronat medialny


 


- Rozważamy złożenie protestu w sprawie walki Piątkowskiej z Brodnicką - powiedział ringpolska.pl Andrzej Wasilewski - współpromotor Ewy Piątkowskiej (7-1, 4 KO), która podczas sobotniej gali Polsat Boxing Night uległa niejednogłośnie na punkty Ewie Brodnickiej. Współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions ma zastrzeżenia m.in. do suspensorium, w którym boksowała zwyciężczyni pojedynku kobiet.

- To jest suspensorium treningowe do ćwiczenia ciosów na korpus i nie można z niego korzystać w oficjalnej walce - tłumaczy Wasilewski. - Trener Andrzej Gmitruk protestował w tej sprawie jeszcze przed rozpoczęciem walki, jednak jego uwagi zostały zignorowane przez sędziego i szefa związku boksu zawodowego Krzysztofa Kraśnickiego. Co do samej punktacji to w mojej opinii minimalnie, ale lepsza była Piątkowska, wygrała jednym bądź dwoma punktami. Przy mocnej nieświadomej antypatii sędzia mógł widzieć remis, ale nie wiem, jak mógł widzieć zwycięstwo Brodnickiej. 

- Kolejna sprawa to sposób prowadzenia pojedynku przez arbitra ringowego, który pozwalał na ciągłe klinczowanie przez Brodnicką. Klincz to oczywiście element bokserskiego rzemiosła, wykorzystuje się go, ale powinno się przy okazji próbować przeprowadzić jakąś akcję. Tutaj tego nie było, było po prostu trzymanie i blokowanie akcji Piątkowskiej przy biernej postawie sędziego - kontynuuje opiekun srebrnej mistrzyni WBC. 

Wasilewski skomentował także budzące sporo kontrowersji przerwanie tuż przed ostatnim gongiem walki Marcina Rekowskiego (16-2, 13 KO) z Nagym Aguilerą (20-9, 13 KO). - Przyznam, że nie oglądałem jeszcze na spokojnie całej walki po powrocie z USA, ale zamierzam to wkrótce zrobić i odniosę się do sprawy - stwierdził współpromotor "Rexa".