Patronat medialny


 


Aleksy Kuziemski (21-2, 5 KO), mierząc się dzisiejszego wieczoru z Nathanem Cleverlym (21-0, 10 KO), stanie przed szansą wywalczenia tytułu mistrza świata WBO kategorii półciężkiej. Wcześniej pas ten przez 9 lat należał do innego polskiego pięściarza - Dariusza Michalczewskiego, który dziś będzie gorąco kibicował młodszemu rodakowi.

- Aleksy musi dać z siebie wszystko, musi zawalczyć najlepiej jak tylko potrafi. Walki o tytuł mistrza świata wyzwalają w zawodniku dodatkowe siły. Aleksy na pewno zawalczy lepiej niż we wszystkich dotychczasowych swoich walkach - mówi "Tiger". - Szanse są zawsze. Wiadomo, że ta walka jest ustawiona pod zawodnika gospodarzy, to on ma zwyciężyć w tym pojedynku, a Aleksy dowiedział się o tej walce kilka dni temu. Trzymam za Aleksa kciuki. Gdyby udało się mu wygrać tą walkę i przywieźć ten pas do Polski to byłby to wielki sukces, także dla mnie.

Z mniejszym entuzjazmem Michalczewski podchodzi natomiast do, również zaplanowanego na dzisiaj, pojedynku swojegeo wielkiego rywala sprzed lat Roya Jonesa Jr. (54-7, 40 KO), który w Moskwie zmierzy się z Denisem Lebiediewem (21-1, 16 KO). Zdaniem "Tygrysa", 42-letni już Jones powinien już dawno zawiesić rękawice na kołku.

- Szkoda takich wielki mistrzów. Szkoda, że nie potrafią zakończyć kariery w odpowiednim momencie. To jednak nie jest łatwe. Mało kto potrafi powiedzieć: "za rok kończę karierę" albo "to będzie moja ostatnia walka" i potem dotrzymać słowa. Bardzo ważne jest też to, żeby być niezależnym finansowo. Jeżeli musisz dalej myśleć o zarabianiu pieniędzy to podjęcie takiej decyzji jest jeszcze trudniejsze - mówi Michalczewski.

Obydwie walki - Jones Jr - Lebiediew i Kuziemski Cleverly - na żywo w kanałach sportowych Polsatu.