onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



- Brak wyczucia dystansu, kontuzjowany łokieć, a wcześniej też złamany nos i brak sparingów z tego powodu - tak o swych powodach porażki w Kazachstanie mówi Igor Jakubowski (-91 kg). W Szymkencie przegrał przez TKO w 3 rundzie z Wasilijem Lewitem.

- Wszystko było nie tak przed tą walką. Nie miałem wcześniej walk co 2 tygodnie z takiej klasy zawodnikami i mocno to odczuwam. A teraz jeszcze jestem mocno zdołowany psychicznie - powiedział Igor Jakubowski, który wciąż liczy się w walce o wyjazd na Igrzyska z rankingu WSB w wadze ciężkiej. Debiutant w 5 tegorocznych pojedynkach odniósł aż 4 zwycięstwa.

W Kazachstanie został poddany w 3 rundzie w walce z Wasilijem Lewitem, który ze wszystkimi rywalami wygrywa przed czasem. - Już przed meczem z Włochami doznałem złamania nosa. Miało to miejsce dość przypadkowo podczas wspólnego treningu z Mateuszem Trycem. Nadziałem się na jego głowę, to żadna wina Mateusza. Ta sytuacja, późniejszy brak sparingów, a dalej wyczucie dystansu, a ostatnio jeszcze kontuzjowany łokieć. Nie mogę wyprostować prawej ręki. Sporo się tego zebrało - przyznał Igor Jakubowski.

- Sezon jest ciężki, a występy w World Series of Boxing nie są łatwym kawałkiem chleba. Mnóstwo podróżujemy, nie ma czasu na leczenie, a oczywiście codziennie dwa treningi. Jestem mocno wyeksploatowany, ale postaram się o jak najlepsze występy w kolejnych występach - mówi bokser z Konina.

W Szymkencie porażkę niejednogłośnie na punkty poniósł kapitan Rafako Hussars Poland Tomasz Jabłoński (-75 kg). Z jego wagi awans na Olimpiadę wywalczy dwóch zawodników, dlatego na dziś ma większe szanse niż Igor Jakubowski. - Zgadzam się z werdyktem sędziów, zgodnie z którym wygrał Nursułtanow. Ciężko mi się boksowało, możliwe, że to skutek choroby przed walką. Ambicją jakoś pociągnąłem pojedynek, cieszę się z tego jednego punkcika. Rywal był bardzo dobrym, ruchliwym zawodnikiem. Ale też co już podkreślałem, bardzo chciałem wygrać przez co byłem spięty i wolny - powiedział Tomasz Jabłoński.

O sytuacji w Husarii mówił też szef drużyny Jarosław Kołkowski. - Sezon WSB, zwłaszcza dla zawodników, którzy liczą na kwalifikacje olimpijskie, jest wyjątkowo wyczerpujący. Zarówno Tomek, jak i Igor mają prawo odczuwać zmęczenie. Proszę mi pokazać jednego polskiego zawodowca, który w tak krótkim czasie stoczyłby pięć pięciorundowych walk... Inna sprawa, że obaj zawodnicy mogli zaboksować mądrzej. Igorowi jeszcze dzień przed walką przekazywałem, że najgroźniejszą bronią Lewita jest lewy sierpowy i powinien się tego wystrzegać. Z kolei Tomkowi mówiłem, że powinien więcej bić na dół, bo jego lewy hak pod prawy łokieć może w tej walce wiele zmienić. Takie miałem obserwacje z walk Lewita i Nursułtanowa i jestem pewien, że nasi bokserzy również. Oczywiście, łatwiej jest powiedzieć niż zrobić.

Tomasza Jabłońskiego i Igora Jakubowskiego czekają jeszcze mecze "domowe" z Azerami i Amerykanami. - Ważne, że Tomek zdobył jeden punkt i nadal jest faworytem do wywalczenia kwalifikacji olimpijskiej. Co do Igora, to nie mam wątpliwości, że wywalczy "paszport do Rio" w pozostałych turniejach kwalifikacyjnych. Zresztą wierzę, że nie tylko on z naszego zespołu - dodał Jarosław Kołkowski.