Patronat medialny


 


Były mistrz świata wagi ciężkiej Władimir Kliczko (64-4, 53 KO) robi się coraz odważniejszy w swoich wypowiedziach przed walką z Anthonym Joshuą (18-0, 18 KO). Pięściarze skrzyżują rękawice już 29 kwietnia na stadionie piłkarskim Wembley.

- Wybaczcie mi arogancję, ale ja jestem w wadze ciężkiej jak Mount Everest. Jeśli się nie mylę, to można go zdobyć tylko w okresie dwóch tygodni w kwietniu. To góra, na którą możesz wejść, ale jeśli szybko z niej nie zejdziesz, to nie przetrwasz. Ale nawet jeśli ktoś ją podbije, co udaje się niewielu, to ona nie znika. Ta góra dalej tam jest i będzie przez wiele lat. Podobnie jest ze mną - tłumaczy Kliczko.

- To że przegrałem z Furym i miałem gorszy dzień, nie znaczy, że kolejny pojedynek też będę miał słabszy. Będę dla Joshuy jak Mount Everest. Boksuję od 27 lat i kilku pięściarzy mnie podbiło w trakcie moich 68 walk, ale to nie oznacza, że znikam. Wręcz przeciwnie, większość moich rywali mnie nie zdobyło, a to ja dalej boksuję, a oni gdzieś się zagubili. Jestem bardziej głodny zwycięstw niż kiedykolwiek i nie mogę się doczekać wyjścia do ringu - zapowiada Ukrainiec.

Dla Władimira Kliczki będzie to pierwszy ringowy występ od listopada 2015 roku. Joshua po raz ostatni walczył w grudniu, kiedy to łatwo znokautował Erika Molinę.