Sponsorzy grupy KnockOut

Patronat medialny


 

Konferencją prasową w Nowym Jorku Władimir Kliczko (63-3, 53 KO) i Bryant Jennings (19-0, 10 KO) rozpoczęli w środę promocję zaplanowanej na 25 kwietnia walki o pasy WBO, WBA i IBF wagi ciężkiej. Obaj byli pewni siebie, ale jednocześnie mówili o sobie z szacunkiem.

- Widzę, jak Bryant Jennings się zachowuje, widzę jak chodzi, w jak ściska rękę na powitanie, widzę w jaki sposób się wypowiada. Ma atrybuty Rocky'ego Balboy z Filadelfii - zachwalał w swoim stylu rywala broniący mistrzowskich tytułów Kliczko. - Darzę respektem Jenningsa i doceniam jego osiągnięcia. On potrafi poruszać się w ringu, ma dobrą technikę, zdaję sobie sprawę, że czeka mnie trudne wyzwanie. To będzie znakomita walka i zrobię wszystko, by wyjść z niej zwycięsko.

- 25 kwietnia na pewno przejdzie do historii i to ja ją napiszę - ripostował Jennings. - Ludzie pytają się mnie, jak zakończy się walka, a ja zawsze odpowiadam, że to będzie nokaut. Ja albo on - któryś z nas przegra, ale wiecie co? Nie sądzę, abym to był ja.

Dla niezwyciężonego od 2004 roku Władimira Kliczki kwietniowa walka będzie powrotem na amerykański ring po ponad siedmiu latach. Niepokonany jako zawodowiec Bryant Jennings w drodze do mistrzowskiego pojedynku pobił m.in. Artura Szpilkę, byłego czempiona WBO Białorusina Siergieja Liachowicza i mocnego Kubańczyka Mike'a Pereza.