onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Eddie Hearn przyznał w jednym z wywiadów, że żałuje, iż nie podpisał kontraktu promotorskiego z Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO). Szef Matchroom Boxing stwierdził, że miał ku temu okazję w 2017 roku, gdy znajdujący się jeszcze w fatalnej formie fizycznej "Król Cyganów" gościł na jego gali w Monako.

- Miałem szansę go podpisać, myślę, że mogłem to zrobić - powiedział Hearn. - Spojrzałem jednak na niego i pomyślałem sobie: nigdy już nie wrócisz, popatrz na siebie, jak wyglądasz. On jednak zaskoczył wszystkich, Bardzo się myliłem. 

- Nie chciałem mu wtedy dać takich walk, jakich oczekiwał, bo chciał za dużo pieniędzy za zbyt słabe pojedynki. Szczerze powiedziawszy powinienem był się zgodzić - oświadczył promotor Anthony'ego Joshuy, dodając: - Kilku amerykańskim promotorów też pewnie mogło z nim mieć kontrakt.