onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Kilka dni temu ogłoszono, że w pierwszym kwartale 2020 roku dojdzie do wyczekiwanego przez kibiców rewanżu czempiona WBC wagi ciężkiej Deontaya Wildera (41-0-1, 40 KO) z Tysonem Furym (27-0-1, 19 KO). Brytyjczyk, którego 15 czerwca czeka pojedynek z notowanym na drugiej pozycji rankingi WBO Tomem Schwarzem (24-0, 16 KO), twierdzi, że póki co myślami o drugiej konfrontacji z "Bronze Bomberem" nie zaprząta sobie głowy.

- Wilder mówi, że możemy stoczyć walkę w 2020. Ja jeszcze nie stoczyłem tej najbliższej. Przecież mogę zostać w niej znokautowany. Nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu - mówi "Król Cyganów".

- On musi się jeszcze uporać z Luisem Ortizem, ja potem jeszcze zaboksuję we wrześniu lub październiku, nie wiem z kim. Nie mieszam się do tego za bardzo. Gdy mam walkę na horyzoncie, nie wybiegam myślami do przodu - tłumaczy Fury, dla którego bój ze Schwrzem będzie pierwszym po podpisaniu kontraktu z Top Rank i ESPN.