onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Tyson Fury (27-0-1, 19 KO), który 15 czerwca w Las Vegas zaboksuje z Tomem Schwarzem (24-0, 16 KO), po raz kolejny zmienił zdanie w kwestii finałowego eliminatora WBC z Dillianem Whytem (25-1, 18 KO). Brytyjczyk teraz przekonuje, że walki z rodakiem nie potrzebuje, bo i bez niej dostanie rewanż z czempionem World Boxing Council Deontayem Wilderem (41-0-1, 40 KO).

- Szczerze mówiąc, nie sądzę, by do tego doszło, ja z Whytem o obowiązkowego pretendenta? Nie jestem zainteresowany - stwierdził "Król Cyganów" w rozmowie z boxingscene.com. - Ja jestem linearnym mistrzem świata, a Whyte to kelner i znokautowałbym go, gdyby tego chciał, ale jest jak jest. Ja teraz muszę wygrać ze Schwarzem, a jeśli chodzi o nakazywanie mi, z kim mam walczyć, to średnio to raczej wychodzi.

- Ja chcę pozostać teraz aktywny. Chcę w tym roku trzech walki i tyle stoczę. Potem zobaczymy, jaka będzie sytuacja. Jeśli Wilder będzie miał ochotę, żeby znów mu skopać tyłek, to nie ma problemu! - dodał Fury.