Patronat medialny


 


Po dzisiejszej "wojnie na Twitterze" pomiędzy Amirem Khanem i Timem Bradleyem, głos w dyskusji zabrał także Marcos Maidana (28-1, 27 KO), którego nazwisko kilka razy padło w tej internetowej konfrontacji. Argentyńczyk skrytykował Khana, liczy, że nie będzie już go więcej unikał i do pojedynku pomiędzy nimi dojdzie pod koniec roku.

- Po pierwsze, Khan powinien się trochę lepiej zorientować zanim zacznie mówić. Wiele razy wyjaśniałem, że nie miałem żadnych problemów z plecami. To była głupia wymówka wymyślona przez mojego byłego menadżera, kiedy powiedziałem mu, że za tak małe pieniądze nie będę walczył z Bradleyem - powiedział Maidana. - Tak więc najpierw zajmę się Demarcusem Corely 28 sierpnia, a potem będę gotowy by się z tobą zmierzyć pod koniec roku. Amir, nie chcę słyszeć więcej wymówek.

Maidana nie co przychylniej wypowiedział się o Bradleyu, ale też ma mu trochę do zarzucenia i jego także wyzwał na pojedynek.

- Szanuję Bradleya, on nikogo nie unika - komplementuje Maidana. - Jednak zdenerwował mnie tą wcześniej wspomnianą przeze mnie sprawą przez którą nie doszło do walki między nami. Teraz, gdy już uporałem się ze wszystkimi problemami pozasportowymi, chętnie bym się z nim zmierzył, żeby zamknąć wielką gębę jego promotora Gary'ego Shawa. Timmy, na ciebie też czekam.