Patronat medialny


 


Adamek Grant Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) pokonał na punkty Michaela Granta (46-4, 34 KO) w głównym wydarzeniu wieczoru gali w Newark. Po dwunastu zaciętych rundach sędziowie jednogłośnie wskazali zwycięstwo Polaka punktując 117-111, 118-110 i 118-111 na jego korzyść. "Góral" zachował tym samym pasy IBF International oraz WBO NABO kategorii ciężkiej i zrobił kolejny krok w kierunku pojedynku o mistrzostwo świata.

Od początku było widać, że dla pięściarza z Gilowic będzie to dużo trudniejszy pojedynek niż zapowiadano. Doświadczony 38-letni Grant z dużym spokojem od pierwszego gongu czekał na środku ringu i przyjmował na blok ataki Adamka, by samemu z dużą skutecznością kontrować długim lewym prostym. Po pierwszym przegranym starciu od drugiej rundy "Góral" zaczął boksować z większą intensywnością i zapisał na swoje konto kilka kolejnych starć. Co prawda Polak nie trafiał Amerykanina zbyt czysto, ale swoją aktywnością górował nad rywalem, który polując na jeden mocny cios, pozwolił narzucić sobie styl walki Adamka.

Grozą dla kilkunastu tysięcy polskich kibiców zebranych w hali Prudential Center powiało w ostatnich sekundach szóstej rundy, w której Grant w końcu udanie skontrował Adamka prawym prostym, a nogi pod byłym czempionem dwóch kategorii wagowych ugięły się. Kolejne dwie rundy to przewaga Amerykanina, który przytłaczając "Górala" swoją przewagą warunków fizycznych, zepchnął Polaka do defensywy, nie pozwalając mu na wyprowadzenie zbyt wielu celnych uderzeń.

Kontrofensywa polskiego pięściarza przyszła w dziesiątej i jedenastej rundzie, kiedy to Adamek, bazując na swojej lepszej pracy nóg, udanie zaczął punktować dwumetrowego przeciwnika ciosami z dystansu. W dwunastym starciu pięściarz z Chicago postawił już wszystko na jedną kartę i była to jego najlepsza runda w całej walce. Grant zepchnął Polaka do głębokiej defensywy, wyprowadzając całe serie potężnych ciosów sierpowych w różnych płaszczyznach. Niewiele z tych uderzeń było celnych, ale aktywność Amerykanina całkowicie uniemożliwiła Adamkowi jakąkolwiek odpowiedź. Po ostatnim gongu sędziowie ostatecznie przyznali zasłużone, choć chyba trochę zbyt wysokie, zwycięstwo punktowe Polakowi.