onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Przemysław SaletaNie zafundował sobie długiego odpoczynku po walce z Marcinem Najmanem Przemysław Saleta. Były mistrz Europy w boksie zawodowym, który wczoraj na gali KSW 14 w Łodzi pokonał "El Testosterona" przez duszenie w pierwszej rundzie, już dziś bierze udział w zawodach motocyklowych.

- Mam za sobą start w 125-kach jako VIP, na 16-tą mam zaplanowany kolejny wyścig, tym razem w mojej klasie - opowiada serwisowi ringpolska.pl Saleta. - Śladów po walce wielkich nie mam, są to drobne obcierki powstałe od szwów na rękawicach Najmana, kiedy uderzał mnie hammerfistami, kask bez problemu mogę zakładać, wszystko jest OK.

- Czy poczułem ciosy Najmana? Wcale. Na początku przewróciłem się dlatego, że się cofałem, on na mnie zdecydowanie natarł i po prostu przewrócił mnie siłą rozpędu. Nie spanikowałem jednak, zachowałem spokój, bo wariant parterowy ćwiczyłem na treningach z "Jurasem". Poza tym po paru sekundach czułem, że Najman się wystrzelał. - dodaje "Chemek". - Przy drugim obaleniu, widziałem, że Najman już jest bez sił, ale prawdę powiedziawszy, zdziwiłem się, że nie poradził sobie z moim duszeniem. Powinien był zbić ten łokieć, jednak gdy go dusiłem, widziałem, że robi się siny i już z tego nie wyjdzie.

Zapytany o swoje dalsze sportowe plany Saleta odpowiada: - Tą walką osiągnąłem to, co chciałem: załatwiłem prywatne porachunki z Najmanem, zakończyłem - mam nadzieję - jego tak zwaną sportową karierę i pokazałem, że bez nerki też można uprawiać sport. Na pewno będę dalej ścigał się na motocyklach, bo to jest to, co w tej chwili mnie kręci. Czy jeszcze wrócę na ring? W formule MMA już nie zawalczę. W boksie, gdyby pojawiła się jakaś wyjątkowa propozycja, na przykład pojedynek z Andrzejem Gołotą, kto wie…

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze