Patronat medialny


 



Najlepszy polski pięściarz wagi średniej Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO) będzie gościem kolejnego programu "As Wywiadu". Premierowa emisja programu dzisiaj o godz. 20.00 w telewizji Fightklub.

http://www.youtube.com/watch?v=DqqyyLAqHsY

Add a comment

Najlepszy polski pięściarz wagi średniej Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO) potwierdził, że będzie gotowy 24 kwietnia w Chicago stoczyć swoją pierwszą tegoroczną walkę. 25-latek z Warszawy niedawno podpisał kontrakt z Alem Haymonem, wiążąc się przy okazji umowami z grupami Warriors Boxing, Sferis KnockOut Promotions i AG Promotion.

- Podczas mojego ostatniego spotkania z panem Wasilewskim usłyszałem, że jest możliwość stoczenia pierwszej walki w USA 24 kwietnia. Jestem gotowy, żeby zaboksować w tym terminie, jednak ostateczna decyzja tej sprawie zależy od moich promotorów. Ja jedynie mogę tylko ciężko pracować na treningach - zdradza Sulęcki, który w listopadzie znokautował dwukrotnego mistrza Europy Grzegorza Proksę.

- Na pewno będę przygotowywał się z trenerem Andrzejem Gmitrukiem, jednak jeśli potwierdzi się walka w Stanach Zjednoczonych, to nie wiem, kiedy przeniesiemy się za Ocean. Wcześniej rozmawialiśmy o tym, że będziemy latać do USA tydzień przed walką, ale zastanawiam się, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby spędzenie tam dłuższego czasu, ponieważ jeszcze nigdy nie walczyłem w Ameryce. Nie wiem jak zareaguje mój organizm, a pierwszy występ na pewno będzie bardzo ważny - mówi popularny "Striczu".

- W kwestiach przygotowań najwięcej do powiedzenia na pewno będzie miał trener Gmitruk, bo to on jest za nie odpowiedzialny. Ufam mu i dzięki niemu jestem w tym miejscu. Szczegóły dotyczące najbliższych planów treningowych zostaną ustalone wkrótce. Ja po prostu chcę ciężko trenować i walczyć z coraz lepszymi pięściarzami - przekonuje Sulęcki.

Add a comment

- To jest przepustka do nowego życia. Trzeba ryzykować - mówi Andrzej Gmitruk, trener najlepszego polskiego pięściarza wagi średniej Macieja Sulęckiego (19-0, 4 KO), który wczoraj ustalił warunki współpracy z uznawanym za najpotężniejszą postać zawodowego boksu Alem Haymonem. 25-letni "Striczu" związał się także umowami promotorskimi z grupami Warriors Boxing, Sferis KnockOut Promotions oraz AG Promotion.

- Są to nowe wyzwania i nowe możliwości. Każdy zawodnik marzy o tym, aby w pewnym momencie podejmować coraz to większe wyzwania - mówił Gmitruk w poniedziałkowym magazynie "Puncher". Pomimo wielu zmian promotorskich w obozie Sulęckiego, jego narożnik w najbliższym czasie na pewno pozostanie w tym samym składzie.

- Bogatszy o doświadczenia z USA podczas współpracy z Tomkiem Adamkiem, w czasie podpisywania kontraktu miałem oczywiście wiele pytań. Ważne dla mnie jest to, że zostanie zachowany układ trenerski. Mamy stabilizacje procesu szkoleniowego i musimy tylko ustalić jeszcze takie szczegóły, jak chociażby sparingpartnerzy - zauważa szkoleniowiec Sulęckiego, który na ring może wrócić już 24 kwietnia na gali telewizji Showtime w Chicago.

Add a comment

- Maciek otrzymuje szansę wskoczyć na zupełnie inny poziom - mówi Andrzej Wasilewski, współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions oraz nowy współpromotor najlepszego polskiego zawodnika wagi średniej Macieja Sulęckiego (19-0, 4 KO), który dzisiaj wczesnym popołudniem podpisał kontrakt menadżerski z Alem Haymonem. 25-latek z Warszawy na ring ma wrócić już 24 kwietnia na gali w Chicago.

Jak powstał pomysł na rozpoczęcie współpracy z Maciejem Sulęckim?
Andrzej Wasilewski: W ostatnim czasie bardzo często spotykaliśmy się z Andrzejem Gmitrukiem, Maćkiem Sulęckim i jego doradcą Tomkiem Turkowskim. Początkowo były to spotkania bardziej w kwestiach doradczych, ale wspólnie doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie, jak połączymy razem siły. Bardzo się cieszę, że do tej współpracy doszło, bo Maciek w ostatniej walce zaprezentował się z bardzo dobrej strony i jest jednym z zawodników młodego pokolenia, którego przyszłość zapowiada się bardzo ciekawie. Korzystając z naszych bliskich relacji z Leonem Margulesem, z grupy Warriors Boxing, udało nam się zainteresować Ala Haymona osobą Sulęckiego.

To zupełnie nowy model współpracy. Grupa Sferis KnockOut Promotions wcześniej nie podpisywała kontraktów z zawodnikami, którzy występowali w głównych walkach wieczoru na galach konkurencyjnych grup.
To prawda, to nowe rozwiązanie, ale trzeba po takie sięgać. Nie ma co ukrywać, że w polskim boksie nie mamy zbyt wielu zawodników, którzy mogą osiągać wielkie wyniki, dlatego cieszę się, że zaczynamy współpracować ze wszystkimi liczącymi się polskimi promotorami w prowadzeniu karier tych najbardziej obiecujących pięściarzy. Poprzez naszą współpracę, Maciek Sulęcki otrzymuje szansę wskoczyć na zupełnie inny poziom.

Rozmowy były trudne?
Raczej nie, rozmowy były prowadzone w bardzo pozytywnej atmosferze. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, jak dużą rolę odgrywa dzisiaj w światowym boksie Al Haymon.

Sulęcki będzie toczył walki przede wszystkim w USA?
Maciek bardzo chciałby skoncentrować się na podbijaniu amerykańskiego rynku i jest bardzo prawdopodobne, że najbliższą walkę stoczy 24 kwietnia na gali w Chicago. Nie jest jednak powiedziane, że jego kolejny występ nie będzie miał miejsca w Polsce. W tym momencie możliwe są różne scenariusze, występy na galach Sferis KnockOut Promotions, Konspol Babilon Promotion i AG Promotion. Na pewno Maciek bardzo chce pokazywać się w USA.

Będziecie starali się budować jego popularność na wschodnim wybrzeżu USA?
Nie mamy takich założeń. Możliwości telewizyjne oraz organizacyjne Ala Haymona są tak ogromne, że ciężko przewidzieć jaki scenariusz napiszą kolejne miesiące.

Sulęcki wskoczy na inny poziom finansowy?
Przy pierwszych dwóch walkach nie będą to jeszcze stawki o jakich słyszymy przy okazji największych amerykańskich gal, ale jeśli Maciek dobrze zaprezentuje się w dwóch pierwszych występach i wyjdzie z nich zwycięsko, to później jego zarobki powinny znacząco pójść do góry.

Sulęcki w Polsce wziął sobie na celownik Grzegorza Proksę i dopiął swego. Wyznaczyliście sobie wspólnie nowy cel?
Nie mamy takich planów. Na razie bardzo ważne jest to, żeby dobrze zacząć, a po dobrych występach, oferty walk z coraz lepszymi rywalami powinny przyjść.

Add a comment

Jeden z najlepiej zapowiadających się pięściarzy młodego pokolenia Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO) podpisał dzisiaj kontrakt menadżerski z Alem Haymonem, doradcą największych bokserskich gwiazd. Nadzieja polskiej wagi średniej będzie współpromowana przez amerykańską grupę Warriors Boxing oraz polskich promotorów - Sferis KnockOut Promotions i AG Promotion. Doradcą pięściarza został Tomasz Turkowski.

Nie dojdzie do zmian w sztabie trenerskim Sulęckiego. Wychowanek stołecznej Gwardii będzie przygotowywał się pod okiem Andrzeja Gmitruka oraz Pawła Kłaka. Na ring 25-letni "Striczu" wróci prawdopodobnie 24 kwietnia podczas gali w Chicago.

Pięściarz z Warszawy ostatni raz boksował w listopadzie, kiedy to znokautował dwukrotnego mistrza Europy Grzegorza Proksę. W ostatnim czasie Sulęcki wyleczył kontuzję prawej dłoni i wrócił do pełnych treningów.

W gronie pięściarzy, którzy również związali się kontraktem z Haymonem są m.in. Artur Szpilka, Andrzej Wawrzyk, Andrzej Fonfara i Patryk Szymański.

Add a comment

Nie wcześniej niż w kwietniu kolejną zawodową walkę stoczy Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO), który ubiegły rok zakończył największym sukcesem w karierze, nokautując dwukrotnego mistrza Europy wagi średniej Grzegorza Proksę. Pięściarz z Warszawy wyleczył już kontuzję prawej dłoni i rozpoczyna treningi na najwyższych obrotach.

Obóz Sulęckiego aktualnie prowadzi rozmowy w sprawie możliwych walk na terenie Stanów Zjednoczonych, Australii oraz Japonii, co w tym momencie wydaje się najbardziej prawdopodobnym wyborem. Nazwisko potencjalnego japońskiego przeciwnika dla 25-letniego "Stricza" nie zostało ujawnione, jednak z pewnością nie będzie to złoty medalista olimpijski Ryota Murata.

Nie można również wykluczyć, że Sulęcki pierwszy tegoroczny pojedynek stoczy w Polsce. Pewne jest, że jeden z najbardziej obiecujących pięściarzy młodego pokolenia cały czas będzie trenował pod skrzydłami Andrzeja Gmitruka.

Add a comment

Kierunek Japonia. Niewykluczone, że właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO) powróci na ring po spektakularnym zwycięstwie z Grzegorzem Proksą podczas listopadowej gali Polsat Boxing Night. Kolejny pojedynek Sulęckiego miałby się odbyć w Tokio jeszcze w pierwszej połowie tego roku. Wciąż trwają rozmowy. Sulęcki pozostaje w wadze średniej.

Japoński kierunek czołowego polskiego średniego nie wziął się znikąd. Niestety w Europie Sulęcki nie jest atrakcyjnym rywalem… Bynajmniej nie dlatego, że słabo boksuje. Przeciwnie, walczy na tyle dobrze, że wysoko klasyfikowani w poszczególnych federacjach pięściarze nie chcą ryzykować konfrontacji z Polakiem. Sulęcki jest na 20. miejscu w rankingu boxrec.com. Nie ma go niestety w pierwszych dziesiątkach, czy piętnastkach czołowych federacji a to oznacza, że posiadacz jakiegokolwiek pasa mógłby z Sulęckim stoczyć ewentualną, dobrowolną obronę. A po co ryzykować na własne życzenie. (...)

Zakładając, że Sulęcki miałby w Tokio zmierzyć się z miejscowym zawodnikiem, to w grę mogą wchodzić czołowi średni: Akio Shibata, Ryota Murata, lub Daisuke Nakagawa. Stawką walki mogłoby być zawodowe mistrzostwo Japonii lub mistrzostwo Federacji Azji i Pacyfiku. Taki tytuł, wbrew pozorom mógłby dać Polakowi wyższe miejsce w rankingach europejskich federacji…

Cały tekst do przeczytania na Polsatsport.pl >>

Add a comment

- Trzeba kuć żelazo póki gorące. Chcę skoczyć na głęboką wodę. Jeśli coś pójdzie nie tak, trudno. Przynajmniej będę wiedział, że spróbowałem i niczego nie będę żałował – deklaruje Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO), jeden z największych wygranych nie najlepszego dla polskiego boksu 2014 roku.

Do umiejętności 25-letniego wychowanka stołecznej Gwardii kibice ostatecznie przekonali się 8 listopada, gdy w Krakowie w widowiskowy sposób pokonał przed czasem Grzegorza Proksę, byłego mistrza Europy. Podopieczny trenerów Andrzeja Gmitruka i Pawła Kłaka nie chce spocząć na laurach. Podobnie jak Artur Szpilka, bardzo poważnie myśli o wylocie do USA.

– Zaznaczam, że decyzja jeszcze nie zapadła, gdyż najpierw muszę się naradzić z Andrzejem Gmitrukiem. Do USA bardzo chciałbym się wybrać, by potrenować przez trzy lub cztery miesiące i jeśli będzie taka opcja, stoczyć walkę – informuje Sulęcki. – Jest osoba, która może sfinansować mój obóz w USA i zapewnić odpowiednie warunki do treningów. Bardzo chcę się rozwijać jako zawodnik. Jeśli wylecę, to najwcześniej na przełomie stycznia i lutego – precyzuje pięściarz.

Obecnie Sulęcki leczy kontuzjowaną prawą dłoń. Jak ocenia, uraz nie jest bardzo poważny, lecz uciążliwy i może przeszkadzać w regularnych treningach jeszcze przez kilka tygodni. – Jeśli zostałbym w Polsce, pewnie nie wyrobię się na luty, gdy ma się odbyć gala moich promotorów – ocenia.

Po "wycieczce" do wyższej kategorii warszawianin znów będzie rywalizował w wadze średniej. Mówiło się o jego ewentualnej walce z mistrzem Europy, Brytyjczykiem Billym Joe Saundersem, ale do tej pory nie poznaliśmy żadnych konkretów. – Interesują mnie tylko duże wyzwania. Jeśli na horyzoncie pojawi się ciekawa oferta zagranicznej walki, przyjmę ją bez wahania – zapewnia Sulęcki.

O boksie przeczytasz także w "Przeglądzie Sportowym" >>

Add a comment

- Mam kilka ciekawych alternatyw, m.in wyjazd na jakiś czas do Stanów Zjednoczonych, by potrenować, nabrać nowego doświadczenia, może stoczyć jakąś walkę - mówi najlepszy polski pięściarz wagi średniej Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO) na temat swoich bokserskich perspektyw. Popularny "Striczu" w listopadzie znokautował byłego mistrza Europy i pretendenta do tytułu mistrza świata Grzegorza Proksę.

Maciek, za Tobą największe zwycięstwo w karierze. Co się z Tobą działo po 8 listopada? Odpoczynek, wakacje, byłeś na sali?
Maciej Sulęcki: Po gali w Krakowie odpoczywałem dość długo, w sumie to przez pierwsze 3 tygodnie nie robiłem kompletnie nic, byłem na wakacjach, jednym słowem lenistwo. Później zacząłem się ruszać, niestety moje treningi ograniczały się do biegu, basenu i siłowni, gdyż musiałem oszczędzać kontuzjowaną rękę. Po świętach przejdę zabieg po którym w ciągu trzech - czterech tygodni będę mógł wrócić do treningu na pełnych obrotach.

Jak układa Ci się współpraca z Andrzejem Gmitrukiem? Czujesz, że to może być Twój trener, mentor na lata?
Nie widzę na dzień dzisiejszy godnego następcy trenera Andrzeja Gmitruka. Na sali doskonale się rozumiemy, ufam mu jako trenerowi, a więc nie mam zamiaru zmieniać swojego sztabu trenerskiego. Duet Gmitruk - Kłak nie do zastąpienia.

Masz już jakieś plany na 2015 rok? Po pokonaniu takiego pięściarza jak Proksa, podczas takiej gali, przy takiej otoczce, to chyba trzeba będzie poszukać czegoś naprawdę dużego?
Najpierw muszę wyleczyć rękę, a potem usiądę z trenerem Gmitrukiem i porozmawiamy na temat przyszłości, ale to już muszą być walki, które dadzą mi miejsce w rankingach poważnych federacji. Mam kilka ciekawych alternatyw, m.in wyjazd na jakiś czas do Stanów Zjednoczonych, by potrenować, nabrać nowego doświadczenia, może stoczyć jakąś walkę. Mam też inne propozycje, ale tak jak mówiłem, zanim podam coś oficjalnie, muszę o tym porozmawiać z trenerem Gmitrukiem.

Nie ma co ukrywać, że to zwycięstwo pozwoliło Ci zaistnieć w świadomości polskiego kibica. Czujesz, że środowisko zaczyna Cię bardziej doceniać, odczuwasz wzrost popularności?
Wiem, że przed walką z Proksą wielu ekspertów, zawodników i kibiców spisywało mnie na straty i mówiło, że to będzie zbyt duży przeskok w klasie przeciwnika, co przyjmowałem z uśmiechem na twarzy. Teraz dostaję wiele maili z gratulacjami, ludzie na ulicy też mnie zaczepiali i gratulowali, co jest naprawdę miłe i motywujące do ciężkiej pracy na sali. Moja popularność na pewno trochę wzrosła, ale nie ma co popadać w samozachwyt, ponieważ pokonałem tylko kolejną przeszkodę w drodze do najpoważniejszych walk.

Pełna rozmowa z Maciejem Sulęckim na Boxing.pl >>

Add a comment

Maciej Sulęcki (19-0, 4 KO) i były mistrz Europy wagi ciężkiej Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO) będą gośćmi Mateusza Borka w dzisiejszym magazynie Puncher w Polsat Sport.

Sulęcki w sobotę na gali Polsat Boxing Night sprawił dużą niespodziankę, nokautując byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi średniej Grzegorza Proksę. Sobotnia gala będzie głównym tematem rozmów w studiu.

Sosnowski wraz z Andrzejem Kostyrą komentował imprezę w Krakowie, która była pokazywana w systemie Pay-Per-View Cyfrowego Polsatu. Początek dzisiejszego Punchera o godz. 19.50.

Add a comment