onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Przed niedoszłą walką z Deontayem Wilderem w twoim organizmie wykryto stanozolol - steryd anaboliczny.
Andrzej Wawrzyk: To były śladowe ilości… Szukałem, dzwoniłem po wielu państwach, żeby jeszcze raz przebadać tę odżywkę. Mało tego, pięć państw objeździliśmy! A udało się przebadać suplementy jedynie w Polskim Instytucie Leków. No i faktycznie wyszło minimalne stężenie zakazanej substancji. Na badanie wykonane w tysiącach trzy przecinek coś. No ale jest mówimy o substancji całkowicie zabronionej, więc nawet taka ilość jest decydująca.

Którą odżywkę dałeś do badania. Już otwartą, czy nową - zamkniętą?
Oczywiście swoją, otwartą. Walkę miałem mieć na początku 2017 r., suplement pochodził z 2016. A wiadomo, że dany suplement nie jest produkowany w jednym miejscu, tylko w Europie przynajmniej w dziesięciu, a w Stanach w trzydziestu. Do tego każda produkcja ma swoją serię. Pierwsze dwa numery odpowiadają za państwo, drugie za stan i dopiero są numery seryjne. A znaleźć taki sam suplement z tej samej serii… Nie dało się. Prawda jest taka, że człowiek nie wiedział, czego szuka. Wreszcie znaleźliśmy suplement z tego samego roku, lecz z Europy. I tak było już po sprawie, ale chciałem przebadać je dla samego siebie.

I co?
I w tej odżywce nie wyszło nic. Ale wiadomo, to już jakby inna fabryka.

Stanozolol, który wykryto w twoim organizmie to środek gwarantujący szybki przyrost siły oraz masy mięśniowej.
U nas jest to znane jako winstrol. Jak do mnie zadzwoniono, że jakiś stanozolol, to byłem w szoku. “Chłopie, k**wa, nie miałem pojęcia, że istnieje takie słowo!”. Sterydami nigdy się nie interesowałem. Poza tym, pomyśl, jakim musiałbym być durniem, gdybym podpisał papier na dobrowolne badanie wyrywkowe i liczył, że w przeciągu pół roku nikt do mnie nie przyjdzie. No, halo. Gościu jest myślący, potrafi sobie radzić życiowo, ma rodzinę, ma wszystko i jak debil przystępuje do programu Clean Boxing, a zaraz po podpisaniu wpierdziela sobie zastrzyk?

Faktycznie, musiałbyś być debilem.
Jak miałbym to regularnie brać? Przecież ja masy mięśniowej nigdy nie miałem. A w końcu brałbym środek, który ma mnie wysuszyć i dać mi masę mięśniową. A gdzie ja ją mam? Gdzie ją miałem?

Jak u ciebie teraz ze sportem?
Jak dwa razy w tygodniu znajdę godzinę, to biorę torbę i idę wypocić się na bieżni, żeby tego salcesonu nie mieć na wakacje aż tak dużo. Raz w tygodniu staram się też pouderzać w worek, bo brakuje mi boksu. Chciałbym częściej, ale nie jestem w stanie. Poza tym aktywnie spędzam czas z dziećmi. Rowery, piłka. Więc gdzieś tam staram się.

Pełna treść artykułu na Sporteuro.pl >>

Komentarze   

+1 #1 BeznadziejnyPijak 2018-06-06 16:26
o dziwo caly wywiad calkiem ciekawy... szczegolnie czesc o Najmanie ;)
+2 #2 ramirez82 2018-06-06 18:26
Rzeczywiście bardzo ciekawy, obszerny wywiad. Ku mojemu zaskoczeniu, można dostrzec w nim zupełnie innego Andrzeja Wawrzyka, niż znamy go z jego wypowiedzi. Przynajmniej ja tak miałem. Konkretny, poukładany gość...
-1 #3 wirtualny bak 2018-06-06 19:00
Czekamy na podbój wagi ciężkiej Wawrzyka i zdetronizowanie Wildera, Joshui i Fury'ego :lol:
-2 #4 wirtualny bak 2018-06-06 19:14
Pacquiao jeździł na syntholu i nikt się go nie czepiał.
#5 Hezychasta 2018-06-06 21:04
Raz na tydzień? Myślałem, że bardziej brakuje mu boksu. :-)
#6 Slimfast 2018-06-06 21:09
Co z kariera? Co z kontraktem z Haymonem?
#7 thales 2018-06-06 23:28
Cytuję bak:
Pacquiao jeździł na syntholu i nikt się go nie czepiał.

Bak ,po co był Pacmanowi Synthol ?
#8 Ironman 2018-06-07 16:39
Szacun za dojście do siebie po wypadku i że odnalazł się poza ringiem, ale...
Panowie, podsumowując ten wywiad, Wawrzyk nigdy tak naprawdę nie był profesjonalnym pięściarzem. Owszem trenował boks, wchodził do ringu i zarabiał na tym, ale jego podejście, jak widzimy do tego sportu było tak niepoważne, że to się w głowie nie mieści.
Szkoda, że redaktor nie zadał pytania o trening siłowy, a o suplementy i muskulaturę tak.
Dowiedzieliśmy się, że olewał przygotowania. Wawrzyk wyglądał jakby nigdy nie przepracował pożądanie obozu. Od 3-4 dekad profesjonalny sport to również przygotowanie siłowe. Myślenie Wawrzyka jest podobnego do tego, jakby sprinterowi kazać tylko biegać sprinty i wierzyć, że dojdzie do wysokiego poziomu. I jeszcze ta wpadka z koksem... Totalna amatorszczyzna.
I całe te podejście Wawrzyka do boksu ukazało się podczas "walki" z Powietkinem. Pseudosportowie c vs zawodowiec.
Chłopie obyś nie wrócił, nie masz serca do tego sportu!

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze