Patronat medialny


 


Moskiewski pojedynek Kliczko - Powietkin bezpośrednio poprzedzi starcie Mateusza Masternaka (30-0, 22 KO) z Grigorijem Drozdem (36-1, 25 KO) o należący do naszego pięściarza tytuł mistrza Europy wagi junior ciężkiej. 34-letni Rosjanin mocno wierzy, że po 12 rundach lub wcześniej to on zejdzie z ringu z pasem.

Przygotowując się do walki z Mateuszem Masternakiem nie oszczędzał pan na sparingpartnerach. Pomagali panu między innymi Walery Brudow i Ismaił Siłłach. To mocni zawodnicy.
Grigorij Drozd: Przygotowania potraktowałem bardzo poważnie. Trenowałem jak do jednego z najtrudniejszych pojedynków w moim życiu, z pełną koncentracją i wielką ambicją. Dałem z siebie wszystko.

Podoba się panu to, co w ringu prezentuje pański sobotni przeciwnik?
Oczywiście, że mi się podoba. Jest dobrze wyszkolony technicznie, szybki, niebezpieczny, gwałtowny - w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Podobał mi się jego pojedynek z Seanem Corbinem. Na początku walczył tak sobie, ale od pewnego momentu zaczął sobie radzić dużo lepiej i zmienił obraz walki. Dobrze walczył też z mańkutem. Nie pamiętam jego nazwiska, ale miał na głowie fryzurę z czerwonym irokezem (chodzi o Hariego Milesa - przyp. red.). Po Masternaku widać dużą ambicję, dobre przygotowanie fizyczne i to dobrze w kontekście naszej walki.

Nie słyszałem wypowiedzi żadnego eksperta, który powiedziałby jednoznacznie: faworytem jest Masternak lub faworytem jest Drozd.
Uważam, że to ja jestem faworytem. Nie chcę opowiadać nie wiadomo czego, ale mogę stanowczo zapewnić, że wiem z kim przyjdzie mi się zmierzyć i na pewno jestem gotowy, aby pokonać Masternaka.

Ewentualna przegrana na tym etapie kariery prawdopodobnie może panu bardzo zaszkodzić.
34 lata to dla boksera już więcej niż średni wiek. Dlatego porażki w ogóle nie zakładam. Myślę jedynie o zwycięstwie.

Boks w "Przeglądzie Sportowym" >>