Patronat medialny


 


MasternakMateusz Masternak (30-0, 22 KO) przed walką Krzysztofa Włodarczyka (48-2-1, 33 KO) z Rachimem Czakijewem (17-1, 12 KO) nie szczędził ostrych słów w kierunku rodaka, jednak teraz docenia wyczyn jakiego dokonał "Diablo". - Szacunek dla Włodarczyka, przyjął mnóstwo mocnych ciosów, ale nie poddał się i w końcu zaczął trafiać - mówi mistrz Europy.

Kilka dni przed walką Włodarczyk vs. Czakijew Masternak, w rozmowie z Polsatsport.pl, wypowiedział słowa, które wzbudziły wiele kontrowersji. Wówczas pięściarz z Wrocławia stwierdził, że nie zamierza trzymać kciuków za rodaka, który jedzie do Moskwy "tylko po to, aby dostać wymarzoną wypłatę życia". Po zwycięstwie nad Rosjaninem zdania na ten temat nie zmienił, ale z szacunkiem wyraża się o postawie Włodarczyka.

- Nie chcę już wracać do tego, co mówiłem przed walką. Oni ciągle powtarzali, że jadą do Rosji, bo tam są duże pieniądze, a to że mistrz świata wychodzi do ringu i chce wygrać to oczywiste. Pierwsze cztery rundy wyglądały dla Polaka nieciekawie, ale po 4 rundach Czakijew wyglądał tak, jakby przebiegł przynajmniej maraton i do głosu zaczął dochodzić Włodarczyk. Szacunek da niego, przyjął mnóstwo mocnych ciosów i na głowę, i na tułów, ale nie poddał się i w końcu zaczął trafiać - mówi mistrz Europy.

Podopieczny Andrzeja Gmitruka, pomiędzy ostrymi słowami przed walką, podkreślał wielokrotnie, że Polaka w Rosji czeka niełatwe zadanie i że jeśli uda mu się zwyciężyć, to będzie to nie lada wyczyn. - Tak jak zapowiedziałem, że jeśli Włodarczyk wygra, to czapki z głów. Chcę być konsekwentny, więc moja czapka jest zdjęta. Walka pod względem technicznym ze stron Włodarczyka nie wyglądała najlepiej, ale liczy się przecież efekt końcowy. Ja wciąż bardzo chcę walki z mistrzem - podsumowuje Masternak.