Patronat medialny


 


- Trenuję cały czas, mam przeboksowane ponad 100 rund sparingowych w ostatnim czasie, więc jestem w dobrej formie - przekonuje Kamil Szeremeta (21-1, 5 KO), który 19 czerwca ma stoczyć walkę z Jaime Munguią (36-0, 29 KO) na gali organizowanej w El Paso.

Kto wpadł na pomysł tej walki?
Kamil Szeremeta: Widziałem, że Maciek odmówił tej walki, więc napisałem SMS-a do pana Andrzeja Wasilewskiego z propozycją, że chcę się bić z Munguią w tym terminie. Wiedziałem, że mieli problem ze znalezieniem zastępstwa, a ja jestem w treningu, więc dla mnie to nie jest kłopot. Cieszę się, że udało się ten temat błyskawicznie dopiąć.

Maciek odmówił walki, bo nie mógł się optymalnie przygotować do pojedynku. Ty bierzesz walkę, mimo że pewnie też mogłeś lepiej do tej walki trenować.
Zaraz skończę 32 lata, ile jest przede mną jeszcze boksowania? 5 lat? W pełni formy może z 2, 3 lata, więc nie ma na co czekać. Skąd mam wiedzieć, czy teraz nie musiałbym stoczyć 10 walk z przeciętniakami w Polsce? Ten pojedynek da mi więcej niż boksowanie do końca kariery w naszym kraju. Pokazałem serducho w pojedynku z Gołowkinem, więc może Oscar de la Hoya dostrzegł, że na pewno postawię się i pokażę z dobrej strony. Munguia to zresztą nie Gołowkin, nie przesadzajmy.

Czy w takiej sytuacji można w ogóle stawiać warunki jeżeli chodzi o finanse? Czy z racji tego, że to ty wyszedłeś z propozycją, oni schodzili z gaży?
Wiedziałem, jaką propozycję dostał Maciek i mi takie warunki bardzo odpowiadały. Zgodziłem się na nie i jestem z tego bardzo zadowolony. 

Maciej Sulęcki mimo wszystko tej walki odmówił, co w moim przekonaniu oznacza, że dla niego kasa ma drugorzędne znaczenie, a na walkę nie chce pojechać nie w pełni przygotowany.
Pewnie masz rację, Maciej podjął taką decyzję, ja to rozumiem. Cieszę się, że dostanę swoją szansę, aczkolwiek też szkoda mi trochę Stricza. Na pewno przywiozę mu z Teksasu dobrą tequilę.

Pełna treść artykułu na Infosport.pl >>