Patronat medialny


 


Kilkanaście dni temu pojawiły się głosy, jakoby było już pewne, że pojawisz się na wiosnę na gali Polsat Boxing Night. Czy to już pewna informacja?
Izuagbe Ugonoh: Taki jest plan. Pozwoliłem wreszcie na to, by takimi sprawami zajmował się mój menadżer, tak więc on prowadzi wszystkie rozmowy. Jak mój występ będzie już pewny na 100%, to będę to mógł ogłosić. Póki co, mam jeszcze co najmniej jedna walkę przed galą w Polsce.

Jest na polskiej scenie wagi ciężkiej pięściarz, z którym najbardziej chciałbyś zaboksować? Rekowski, Wach, Zimnoch, może Tomek Adamek?
Szczerze mówiąc nie, moim celem jest pokonać każdego, który stanie ze mną w ringu. Jednak nie mam parcia na to, by bić się z polskimi pięściarzami.

Nie zazdrościsz nieco Josephowi Parkerowi? On mierzy się już z przeciwnikami o większej renomie, niż Twoi oponenci. Jest dziś uznawany za czołowego prospekta wagi ciężkiej na świecie.
Zazdrość to bardzo niska emocja. Nie mam czasu na zazdrość. Jest zbyt wiele rzeczy, za które jestem wdzięczny. Doszedłem tu, gdzie jestem dziś, swoją ciężką pracą, nikt mi niczego nie dał, bo nikt nic nie jest mi winny. Wiem, ile zrobiłem w ciągu ostatniego roku i jestem podekscytowany na myśl o tym, co zrobię w następnym.

Seria zwycięstw, jaką notujesz, nie pozostaje bez echa na świecie. Ostatnio miło wypowiedział się o Tobie nawet Evander Holyfield, a wywiadów dla amerykańskich mediów również nie brakuje. Coraz więcej ludzi słyszy o Izu Ugonohu, silnym Polaku walczącym na galach Parkera. Motywuje cię to działania?
To, że ludzie o mnie mówią coraz częściej, jest skutkiem. Moja praca i moja motywacja, by robić nawet trzy treningi dziennie, jest przyczyną. Miło jest, kiedy ludzie Cię doceniają, ale jeszcze ważniejsze jest, by doceniać samego siebie. Zamierzam po prostu robić swoje tak, jak to sobie wymyśliłem.

Pełna rozmowa z Izuagbe Ugonohem na Boxing.pl >>