Patronat medialny


 


W sobotę w Moskwie Paweł Kołodziej (33-1, 18 KO) przegrał przez nokaut w drugiej rundzie z mistrzem świata WBA wagi junior ciężkiej Denisem Lebiediewem, ponosząc pierwszą porażkę w zawodowej karierze. W rozmowie z Eurosport.onet.pl pięściarz z Krynicy-Zdroju zapewnia, że nie powiedział jeszcze w boksie ostatniego słowa, jednak póki co nie może wznowić treningów ze względu na poważną kontuzję dłoni, której nabawił się na kilkanaście dni przed sobotnią walką.

- [Chciałbym wrócić na ring] jak najszybciej - mówi Kołodziej. - To jest dla mnie teraz najważniejsze. Problemem jest tylko moja prawa ręka, która jest pogruchotana. Do tej walki z Lebiediewiem przystąpiłem tylko dlatego, że była szansa na tytuł mistrza świata. Gdyby to była jakakolwiek inna walka, to na pewno bym zrezygnował. Na początku moich sparingów uderzyłem tą ręką w czoło Białorusina i rozbiłem ją. Tak naprawdę nadawała się ona do tego, by włożyć ją do gipsu. Teraz muszę ją wyleczyć.

Kołodziej na pytanie o swoją sportową przyszłość odpowiada: - Jestem otwarty na wszelkie rozmowy. Trzeba jednak powiedzieć, że na panu Andrzeju [Wasilewskim] boks się nie kończy. Jeżeli się nie dogadamy, to po prostu będę się realizował gdzie indziej. Mam nadzieję, że jednak zostanę w KnockOut Promotions. Na razie wszystko jest tak świeże, że jeszcze nie zdążyliśmy spokojnie porozmawiać po tej walce.

Cały wywiad z Pawłem Kołodziejem na stronie Eurosport.onet.pl >>

http://www.youtube.com/watch?v=5oq36zu3wCQ