Patronat medialny


 


Władimir Kliczko wciąż głodny boksu? Na to wygląda, gdy mówi, że chce rewanżu z Tysonem Furym i jeszcze jednego występu na igrzyskach olimpijskich.

iedy pod koniec ubiegłego roku Ukrainiec doznał sensacyjnej porażki z Furym i stracił wszystkie (WBA,IBF, WBO, IBO) należące do niego pasy mistrzowskie w wadze ciężkiej wydawało się, że straci też ochotę, by wracać na ring. Czas biegnie szybko, właśnie skończył 40 lat i lepszy już nie będzie. A przecież do biednych nie należy, więc po co się narażać na śmieszność. Ale z drugiej strony gdyby wrócił i pokonał Anglika, najlepiej na jego terenie, przed własną publicznością, zapisałby się w historii złotymi zgłoskami. A przy okazji zarobił skromne kilkanaście milionów dolarów, bo chyba na tyle można wstępnie oszacować ewentualne zyski byłego czempiona najcięższej kategorii.

Ale dlaczego Kliczko mówi też o występie na igrzyskach w Rio de Janeiro. Czyżby otrzymał taką propozycję? Gdyby faktycznie tak było, to kto wie, może na razie zrezygnuje z rewanżu z Tysonem, choć z wywiadów, które udziela trudno to wywnioskować.

AIBA ogłosiła, że chce, by zawodowcy wystąpili już na najbliższych igrzyskach w Rio. Ponoć od dawna prowadzone są rozmowy z Mannym Pacquiao, który w ubiegłym roku był gościem prezydenta tej organizacji, Ching Kuo Wu, na mistrzostwach świata w Katarze. Teraz słyszymy, że olimpijskiego startu nie wyklucza też Kliczko.

Pełna treść artykułu Janusza Pindery na Polsatsport.pl >>