Patronat medialny


 


- Z wysokimi pięściarzami boksuję agresywniej - zapowiada Władimir Kliczko (64-3, 53 KO) przed pojedynkiem z Tysonem Furym (24-0, 18 KO). Ukraiński czempion nie ukrywa, że chętnie zafunduje mniej doświadczonemu i bardzo pewnemu siebie Brytyjczykowi bolesną lekcję wielkiego boksu i przy okazji "zrehabilituje się" za niezbyt porywające dwanaście rund z innym gadatliwym Wyspiarzem Davidem Hayem.

- Przyrzekałem kibicom, że znokautuję Haye'a, ale nie wyszło - wspomina Kliczko zwycięski pojedynek z 2011 roku. - To było rozczarowujące. Haye był nastawiony bardzo defensywnie, a zawdonika skupionego na obronie ciężko jest znokautować.

- Myślę, że Tyson Fury nie mierzył się jeszcze z prawdziwym ciężkim i jestem więcej niż pewny, że wystarczy mój jeden cios, na korpus czy głowę, by zrozumiał, jak wygląda rzeczywistość - odgraża się "Dr Stalowy Młot", którego ostatnim rywalem o zbliżonych warunkach fizycznych do mierzącego 206 cm olbrzyma z Wilmslow był Mariusz Wach. Walka Kliczki z Polakiem mimo jednostronnego przebiegu trwała pełen dystans.

- Jeśli miałbym porównać Fury'ego i Wacha, to szczerze nie mogłem zrozumieć, jak Mariusz mógł znieść te wszystkie ciosy. Potem zdałem sobie sprawę, że był na dopingu, za co został później ukarany. Nie można o tym zapominać, bo dzięki temu on mógł przetrzymać te dwanaście rund. Czy Tysonowi też się to uda? - pyta retorycznie Ukrainiec i sam sobie odpowiada: - On fizycznie nie wygląda może jak sportowiec, ale wygląd to nie wszystko. Nie mam pojęcia, jak mocny cios Fury może przyjąć i czy ma tak silne nogi jak Wach, by go utrzymały.

Walka Władimira Kliczki z Tysonem Furym o mistrzowskie pasy wagi ciężkiej federacji WBA, IBF i WBO rozegrana zostanie 28 listopada na ESPRIT arenie w Dusseldorfie.