Patronat medialny


 


Do kilku ciekawej wymiany zdań pomiędzy Władimirem Kliczką (64-3, 53 KO) i Tysonem Furym (24-0, 18 KO) doszło podczas reklamującego walkę w Wielkiej Brytanii programu "Gloves are Off". Ton dyskusji nadawał jak zwykle gadatliwy olbrzym z Wilmslow, który niezmiennie pozostaje w przekonaniu, że 28 listopada znokautuje ukraińskiego mistrza, odbierając mu pasy WBA, WBO i IBF. 

- Cały Kliczko to produkt, ja jestem naturalny - mówił Fury. - Nikt mną nie kieruje, nie mówi mi, co mam robić. Budzę się rano i robię to, na co mam ochotę, jestem panem swojego losu. Będę najbarwniejszym i najbardziej charyzmatycznym mistrzem od czasów Muhammada Alego, świat czekał na ten moment. Wokół siebie widzę roboty, którym mówi się, co mają robić. Świat mnie potrzebuje, zmienię krajobraz wagi ciężkiej!

"Dr Stalowy Młot" przemowę rywala skwitował uśmiechem i ironicznie rzuconym: - Bardzo się boję, muszę wracać na salę treningową...

- A co powiedz, jeśli pokonam cię przez nokaut? Pogratulujesz mi? - dopytywał wyraźnie pobudzony brytyjski challenger.

- Nie ma żadnych "jeśli", nie ma żadnych "gdy". Żebyś tylko pojawił się na konferencji prasowej po walce! - odparł ze spokojem Kliczko, który po raz ostatni przegrał w kwietniu 2004 roku.

Walka Władimira Kliczki z Tysonem Furym będzie główną atrakcją gali w Dusseldorie. Na żywo na ESPRIT arenie obejrzy ją 55 tysięcy kibiców. Kliczko bronił będzie tytułu mistrza świata po raz dziewiętnasty z rzędu. Fury wyjdzie między liny jako obowiązkowy pretendent z ramienia federacji WBA i WBO.