Patronat medialny


 


Tyson Fury mocno wierzył w wygraną Billy Joe Saundersa (30-1, 14 KO) w walce z Saulem Alvarezem (56-1-2, 38 KO) i zapowiadał nokaut na faworyzowanym Meksykaninie. Teraz musi pocieszać swojego przyjaciela, który został przez "Canelo" zastopowany w ośmiu rundach. 

- Ludzie uwielbiają hejtować tych, którzy gonią za swoimi marzeniami. Billy Joe Saunders chciał stać się wczoraj wielki! Nie udało mu się, ale przynajmniej odważył się pójść za głosem serca i spełnić swoje marzenie. Na zawsze pozostanie moim bratem! - napisał na Facebooku "Król Cyganów".

Saundersa, który w boju z Alvarezem stracił pas WBO wagi superśredniej i doznał poważnej kontuzji kości oczodołowej, czeka teraz długa przerwa od boksu.