Patronat medialny


 


 

Już w niedzielę w Rzeszowie Łukasz Różański skrzyżuje rękawice z Arturem Szpilką. Stawką walki wieczoru gali KnockOut Boxing Night 15 będzie pas WBC International w nowej kategorii wagowej bridger. Różański w rozmowie z "Super Expressem" opowiada o stresie przez zbliżającym się pojedynkiem, zaczepkach rywala, kilkumiesięcznych przygotowaniach oraz dużym zainteresowaniu kibiców.

Twój rywal od kilku dni nie udziela się już w internecie, z mediami także rozmawiać nie chce. Rzeczywiście chodzi wyłącznie o skupienie się na walce, czy to oznaka czegoś innego?
Łukasz Różański: Nie chcę się wypowiadać na temat tego pana. Nie interesuje mnie to, co robi, jak spędza ostatnie dni przed walką, itd. Jego sprawa, ja nie zaprzątam sobie tym głowy.

A siedzi ci w głowie ten krótki filmik ze Szpilką w roli głównej i pytanie "Czy chcesz mieć dzieci po czempionach"?
To było bardzo słabe i na tym ten temat powinniśmy zakończyć. Nie chcę brać udziału w takich gierkach. Nie chcę tego nawet określać, bo musiałbym użyć brzydkich słów. Po prostu przegięcie, ja mu odpowiedziałem i tyle.

Kontynuacja może nastąpić podczas czwartkowej konferencji lub na sobotnim ważeniu.
Ja się nastawiam wyłącznie na niedzielę i walkę. Większość kibiców, którzy pojawią się w hali, będzie trzymać kciuki za mnie. Chcę się pokazać z jak najlepszej strony i udowodnić, że w Rzeszowie też można odpowiednio przygotować się do takiego pojedynku. Plan jest prosty - wychodzę na ring, wygrywam, a potem jadę z dziewczyną na zasłużone wakacje.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>