Patronat medialny


 


Vinny MaddaloneVinny Maddalone (33-6, 24 KO) w bojowym nastroju przybył na wczorajszą pierwszą konferencję prasową poprzedzającą jego walkę z Tomaszem Adamkiem (42-1, 27 KO). Znany z bezkompromisowego stylu boksowania i licznych ringowych wojen, 36-letni Amerykanin wyznał, że pomimo ponad dekady spędzonej na zawodowstwie, nie czuje się zmęczony boksem i bez względu na wynik konfrontacji z "Góralem", nie zakończy swojej kariery.

- Jak długo moje ciało i umysł pozwolą mi dalej boksować, to będę to robił. Czuję się świetnie i to moja duża szansa. Obecnie ważę 104 kilogramy i prawdopodobnie tyle samo wniosę do ringu przeciwko Adamkowi. To nie moje kilogramy, ale wola walki weźmie górę - mówi Maddalone, który otwarcie przyznał, że miał okazję niejednokrotnie trenować ramię w ramię z polskim pięściarzem.

- Widziałem jak Adamek trenuje, to prawdziwy wojownik. To będzie niesamowita walka, on zawsze daje z siebie wszystko w ringu. Trenowaliśmy w jednym gymie, ale nigdy nie sparowaliśmy - opowiadał Amerykanin. Nowojorczyk zaznaczył przy okazji, że nie przejmuje się tym, że wszyscy eksperci spisują go na straty i już zastanawiają się jak Adamek poradzi sobie w starciu z jednym z braci Kliczko.

- Fajnie, że wszyscy już mówią o tym jak Adamek mnie pokona i o tym kiedy będzie walczył z braćmi Kliczko. Zobaczymy co będą mówić kiedy go znokautuję i wtedy ja będę pierwszy w kolejce do walki o tytuł. To dla mnie niesamowita okazja, wiem co ta walka może mi dać i nie zmarnuję tego - zapewnia zdeterminowany pięściarz.

- Przygotowuję się na 12 rund, ale patrząc realistycznie na tę walkę, żeby wygrać muszę go znokautować albo zmusić do poddania się. Nie wygram z nim na punkty - zakończył Maddalone.

Pojedynek pomiędzy Tomaszem Adamkiem i Vinnym Maddalone odbędzie się 9 grudnia w dobrze znanej polonijnej widowni hali Prudential Center w Newark.