onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) odnotował wczoraj największy sukces w dotychczasowej karierze. Znokautował w 11. rundzie Amina Asikainena (28-4, 19 KO) i wywalczył tytuł mistrza Europy kategorii super średniej. Jak się okazuje, dla Fina była to ostatnia walka w zawodowej karierze.

Asikainen powiedział, że jest zadowolony z całej swojej kariery, ale wczorajsza porażka była dla niego sporym rozczarowaniem.

- Liczyłem na zwycięstwo w tej walce. Rozczarowanie było duże - powiedział Asikainen. - Miałem udaną karierę, przeżyłem wspaniałe chwilę, ale nie chciałem, żeby skończyła się ona w takim stylu. Ambicja pozostała. To jednak nie był mój dzień. Chciałem podziękować wszystkim za wsparcie. Byliście ze mną na dobre i na złe przez całę karierę. Dziękuję też, że przyszliście na dzisiejszą walkę.

Fin chwali Wilczewskiego za występ w tym pojedynku, ale jednocześnie zaznacza, że 5 lat wcześniej poradziłby sobie z Polakiem.

- Rozpocząłem dobrze i wszystko układało się po mojej myśli. Potem jednak pozwoliłem mu przejąć kontrolę nad pojedynkiem. Przez cały czas bardzo ciężko było mi go trafić. On walczył bardzo nietypowo, a za każdym razem kiedy ja atakowałem on oddawał - mówi Asikainen. - 5 lat wcześniej poradziłbym sobie w tej walce. Wiek robi jednak swoje i wpływa na wiele rzeczy, które dzieją się w ringu, jak chociażby na szybkość reakcji.