onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

 

 

Paweł Stępień i Fiodor Czerkaszyn zachwycili w sobotę bokserską publiczność. W wypełnionej hali w Wałczu podczas gali KnockOut Boxing Night, obaj efektownie wygrali przed czasem swoje zawodowe walki i potwierdzili wszystkie pozytywne opinie na swój temat.

Czerkaszyn, dla którego był to pierwszy oficjalny występ po podpisaniu kontraktu z grupą KnockOut Promotions, potrzebował zaledwie kilkunastu sekund, żeby posłać na deski i zakończyć pojedynek z Danielem Urbańskim. Doświadczony Polak, który w przeszłości boksował nawet z Giennadijem Gołowkinem, jeszcze nigdy nie przegrał z nikim w taki sposób.

- Mówiłem przed walką, że lubię ciosy na wątrobę i znalazłem w ringu wątróbkę. Kiedy trafiłem, to wiedziałem, że Urbański już nie wstanie. Cieszę się, że udało się tak wygrać, bo kibice chcą oglądać nokauty - powiedział Czerkaszyn po walce.

Dla polsko-ukraińskiego pięściarza była to druga kolejna walka rozstrzygnięta w pierwszej rundzie. 22-letni podopieczny Fiodora Łapina wróci na ring 2 czerwca podczas Kongresu Sportów Walki w Rzeszowie, który zakończy się galą boksu.

Trochę dłużej na sobotnie zwycięstwo musieli poczekać kibice Pawła Stępnia. 27-latek boksujący w kategorii półciężkiej znokautował w czwartej rundzie twardego Michała Ludwiczaka i wywalczył swój pierwszy zawodowy pas. Szczecinianin został międzynarodowym mistrzem Polski.

- Paweł to wyjątkowy zawodnik. Przez pewien czas mieliśmy okazję razem pracować i muszę przyznać, że takiego pięściarza, o takich predyspozycjach ruchowych, nie miałem jeszcze nigdy - mówił po sobotniej walce Andrzej Gmitruk, były trener Stępnia.

Kolejną walkę Stępień także stoczy 2 czerwca w stolicy Podkarpacia. Nazwisko jego rywala ma zostać oficjalnie potwierdzone już wkrótce, a sam pięściarz nie zamierza zbyt długo odpoczywać.

- Zrobię sobie trzy dni wolnego, a od środy wracam do pracy. Cały czas jest nad czym pracować i zdaję sobie z tego sprawę - mówi zawodnik KnockOut Promotions.

Głównym wydarzeniem bokserskiego wieczoru w Rzeszowie będzie pojedynek dwukrotnego mistrza świata wagi junior ciężkiej Krzysztofa Włodarczyka z Nigeryjczykiem Olanrewaju Durodolą.

Komentarze   

+4 #1 wgtw 2018-05-14 11:45
Stało się to, czego się obawiałem. Wasilewski złapał telewizję i znów będzie nam serwował kolejnych Wawrzyków, Kołodziejów, Jonaków, Boninów, którzy regularnie będa nokautować totalnych bumów, by Panu promotorowi udało się na zjazdach wybłagać walkę o jakiś pas regular. Szybkie KO od mistrza, wypłata i po karierze.
#2 kreve 2018-05-14 12:52
Wałcz był rzeczywiście poza skalą krytyki, ale mimo wszystko w Rzeszowie będzie Diablo-Durodola . Za czasów Polsatu szczytem rozpieszczania były dla nas walki Głowacki-Seferi i Diablo-Gevor które zresztą się odbyły tylko ze względu na to że to były walki eliminacyjne (jedna do pasa, druga do WBSS).
+1 #3 Thrawn 2018-05-14 17:31
Eksplozja to nie była, tylko zwykłe bumobicie i walki na przetarcie. W przypadku Czerkaszyna i Runowskiego poziom rywali jak najbardziej uzasadniony, ale te zachwyty są po prostu nie do zniesienia, są śmieszne. Najbardziej słabe jest to, że równie mocno podniecano się w studiu nokautem Czerkaszyna na zawodniku który przegrał 13 walk z rzędu jak Diablo-Durodola , gdzie walka naprawdę zapowiada się świetnie. Panowie redaktorzy już wystrzelali się z przymiotników i proporcje są kompletnie zaburzone. Jakiś mniej zorientowany kibic pewnie będzie cisnął po Diablo jak wygra tylko na punkty po twardej walce xd.

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze