Get Adobe Flash player




Patronat medialny



Babilon Promotion - organizacja gale boksu, sporty walki, wynajem ring, oświetlenie LCD, boks, wynajem ringu, obsługa gal boksu i sztuk walki

 



fightklub

Pobierz pasek ringpolska.pl

Kto jest online?

Odwiedza nas 14734 gości oraz 61 użytkowników.




 

 


Andrzej Wasilewski zapowiedział w rozmowie z ringpolska.pl, że wkrótce oprotestuje znaczący spadek w rankingu WBA boksującego w wadze junior ciężkiej Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO).

W najnowszym zestawieniu 200-funtowców World Boxing Association pięściarz Sferis KnockOut Promotions zajmuje dopiero jedenastą lokatę, choć przez ostatnie miesiące plasował się na pierwszej pozycji.

Paweł Kołodziej po raz ostatni boksował w listopadzie, pokonując przed czasem Prince'a Anthony'ego Ikeji. Niedawno bokser z Krynicy-Zdroju zrezygnował z eliminatora IBF z Olą Afolabim. Mówi się, że potyczką z Kołodziejem może być zainteresowany czempion WBA Denis Lebiediew.

Na jedenastą pozycję spadł Paweł Kołodziej (33-0, 18 KO) w najnowszym rankingu federacji WBA wagi junior ciężkiej. Pięściarz z Krynicy przez ostatnie miesiące zajmował pierwsze miejsce w klasyfikacji World Boxing Association, jednak na szczycie listy pretendentów zastąpił go świeżo upieczony posiadacz tymczasowego pasa WBA Youri Kalenga.

W tej samej kategorii wagowej federacja WBA klasyfikuje jeszcze dwóch Polaków - siódme miejsce pomimo porażki z Kalengą zajmuje Mateusz Masternak (32-2, 23 KO), a jedno miejsce niżej notowany jest Krzysztof Głowacki (22-0, 14 KO).

Ostatnim Polakiem, którego nazwisko wciąż znajduje się na listach WBA jest Damian Jonak (37-0-1, 21 KO), który jest na czternastej pozycji wśród najlepszych pięściarzy świata wagi junior średniej. Pięściarz ze Śląska pozostaje nieaktywny od listopada, jednak jesienią ma wrócić na ring pod banderą nowego amerykańskiego promotora.

Z inicjatywy grupy Sferis KnockOut Promotions ruszyły rozmowy na temat walki Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO) z mistrzem świata wagi junior ciężkiej federacji WBA Denisem Lebidiewem (25-2, 19 KO). 

- To na razie pierwszy etap rozmów, ale promotor Lebiediewa wykazał zainteresowanie naszym pomysłem i wygląda na to, że na dniach  przejdziemy do bardziej szczegółowych negocjacji - zdradził ringpolska.pl prowadzący karierę Kołodzieja Andrzej Wasilewski.

Starcie o pas World Boxing Association to ostatnia z możliwych mistrzowskich konfrontacji dla notowanego w światowych rankingach Kołodzieja. Wcześniej pięściarz z Krynicy Zdroju zrezygnował z eliminatora IBF z Olą Afolabim. Polak miał jeszcze nadzieję na potyczkę w sierpniu z czempionem WBO Marco Huckiem, ale ten ostatecznie wybrał sobie na rywala Mirko Larghettiego.

Po rezygnacji przez Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO) z eliminatora IBF z Olą Afolabim Andrzej Wasilewski rozpoczął starania o pojedynek swojego podopiecznego z mistrzem świata WBO wagi junior ciężkiej Marco Huckiem (37-2-1, 26 KO). Promotor pięściarza z Krynicy-Zdroju przyznał jednak w rozmowie z ringpolska.pl, że wynegocjowanie walki nie będzie sprawą łatwą.

- W porozumieniu z Pawłem zgłosiliśmy do grupy Sauerland Event gotowość do konfrontacji z Huckiem 30 sierpnia. Niestety sprawy nie wyglądają zbyt różowo - relacjonuje współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions. - Dzwonię co dzień do Niemiec, czując się jak petent, atmosfera nie jest najlepsza, a wszystko przez niedawne zachowanie Pawła, który kilka tygodni temu za moimi plecami wysłał wspólnie ze swymi doradcami do ludzi ze stajni Wilfrieda Sauerlanda maila, w którym łamaną angielszczyzną domagał się walki, grożąc na końcu sądem w związku z odwołaniem planowanej na marzec potyczki z Yoanem Pablo Hernandezem.

- W związku z tamtą sytuacją sprawa jest ciężka. Robię wszystko, co w mojej mocy, aby doszło do walki z Huckiem, ale nie ma wielkiej życzliwości ze strony Sauerland Event, co mnie nie dziwi. Wygląda to na dzień dzisiejszy tak, że jeśli nie znajdą dla Hucka innego rywala, to wezmą Pawła, ale jeśli pojawi się inna kandydatura, zdecydują się na nią w pierwszej kolejności - podsumowuje Andrzej Wasilewski.

Andrzej Wasilewski jest zawiedziony rezygnacją Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO) z walki z Olą Afolabim (20-3-4, 9 KO), której stawką miał być status oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej. Współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Promotions w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" przyznaje nawet, że bierze pod uwagę rozwiązanie kontraktu z pięściarzem z Krynicy-Zdroju.

-  Wbrew temu co mówi Paweł, jestem jednym ze skuteczniejszych promotorów na świecie. Moją rolą jest doprowadzenie zawodnika wysoko w rankingach i organizowanie walk. Ale na końcu jest pięściarz, a ja za Pawła do ringu nie wejdę. Spróbuję jednak złożyć mu kolejną ofertę ciekawej walki. Jeśli Paweł znowu jej nie przyjmie, rozważymy zakończenie współpracy. Inwestujemy w Kołodzieja od dziesięciu lat, płacimy pensję i finansowaliśmy walki, co łącznie oznacza koszty idące w setki tysięcy euro - tłumaczy Wasilewski.

Poważna walka o jakiej mówi promotor to być może starcie z mistrzem federacji WBO Marco Huckiem. Kołodziej dla Niemców może okazać się ciekawym rozwiązaniem. Póki co jednak jako rywal "Kapitana Haka" anonsowany jest Nuri Seferi.

Więcej w "Przeglądzie Sportowym" i na przegladsportowy.pl >>

Piotr Werner, promotor Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO), z dużym zaskoczeniem przyjął informację, że w nagrywanym dziś magazynie "Puncher" jego podopieczny oświadczył, że 26 lipca nie wyjdzie do ringu z Olą Afolabim (20-3-4, 9 KO), by walczyć o pierwszą pozycję w rankingu IBF wagi junior ciężkiej.

- Jeszcze dziś późnym popołudniem rozmawiałem z Pawłem i zadeklarował, że do czwartku podejmie ostateczną decyzję, ale zaznaczył, że wszystko jest na dobrej drodze i raczej zaboksuje. Dodał, że jeszcze rozmawia ze sponsorami, którzy dodatkowo zmotywują go do tego występu. Jestem zdziwiony, słysząc, że Paweł nie chce jednak boksować. Dzwoniłem teraz do niego, ale nie odbierał telefonu - powiedział w rozmowie z ringpolska.pl współwłaściciel Sferis KnockOut Promotions.

Paweł Kołodziej  (33-0, 18 KO) nie zmierzy się z Olą Afolabim  (20-3-4, 9 KO) na gali w nowojorskiej hali Madison Square Garden 26 lipca. Stawką pojedynku miał być status oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej.

Walka pierwotnie planowana była na 28 czerwca. Gdy starcie najpierw odwołano, a później poinformowano, że jednak ma się ono odbyć w lipcu, polski obóz na prośbę Kołodzieja starał się o przełożenie pojedynku na wrzesień. Federacja IBF prośbę odrzuciła i polski pięściarz z walki ostatecznie zrezygnował, argumentując swoją decyzję brakiem czasu na odpowiednie przygotowania. 

Konsekwencją rezygnacji Pawła Kołodzieja z "eliminatora" będzie utrata przez niego miejsca w czołowej dziesiątce rankingu International Boxing Federation. Aktualnie bokser z Krynicy-Zdroju notowany jest na drugiej pozycji, przy nieobsadzonym miejscu pierwszym.

Według Toma Loefflera z promującej Olę Afolabiego (20-3-4, 9 KO) grupy K2 26 lipca to ostateczny i nienegocjowalny termin eliminatora IBF wagi junior ciężkiej, w którym jego zawodnik zmierzyć ma się z Pawłem Kołodziejem (33-0, 18 KO).

Jeszcze dziś polski pięściarz poinformował ringpolska.pl, że data walki nie jest w stu procentach pewna. Innego zdania jest jednak będący organizatorem eliminacyjnego boju Loeffler, który w rozmowie z Przemkiem Garczarczykiem oświadczył: - Nie rozumiem pytań o kontrakt. IBF akceptuje lipiec.

Promujący Kołodzieja Andrzej Wasilewski zgodził się z opinią opiekuna Afolabiego. - List, który otrzymaliśmy w czwartek od IBF to była ostateczna odpowiedź, nasza prośba o zmianę terminu została niestety odrzucona. Data walki Kołodziej - Afolabi to 26 lipca - powiedział współwłaściciel grupy Sferis KnockOut Prmotions.

Paweł Kołodziej (33-0, 18 KO) przyznał w rozmowie z ringpolska.pl, że nie podpisał jeszcze kontraktu na planowaną na 26 lipca walką z Olą Afolabim (20-3-4, 9 KO), której stawką byłby status oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata IBF wagi junior ciężkiej. Pięściarz Sferis KnockOut Promotions dodaje, że jako alternatywne rozwiązanie rozważa starcie na gali "Polsat Boxing Night" z Mateuszem Masternakiem (32-1, 23 KO), o ile ten pokona dziś Youriego Kalengę (19-1, 13 KO) w boju o pas WBA Interim.

- Paweł, jak wygląda sprawa twojego pojedynku z Afolabim? Federacja IBF przesłała w czwartek pismo, w którym potwierdza oficjalnie datę 26 lipca...
Paweł Kołdodziej: Czekamy jeszcze na ostateczne stanowisko IBF. Otrzymaliśmy maila od Lindeya Tuckera, który napisał, że potrzebuje jeszcze jednego-dwóch dni na rozstrzygniecie mojej sprawy. 

- Czyli nie jest jeszcze pewne, że zmierzysz się z Afolabim?
Zgadza się, to jeszcze nic pewnego.

- Bierzesz pod uwagę inne opcje? Jesteś notowany na pierwszej pozycji także przez federację WBA, ostatnio w studio Polsat mówiłeś o ewentualnej walce z Mateuszem Masternakiem...
Tak, dziś Mateusz boksuje o pas WBA Interim i myślę, że nasza walka mogłaby być ciekawa. Słyszałem też coś o możliwości walki z pełnoprawnym mistrzem WBA Denisem Lebiediewem. Na razie czekam, co zadecydują w IBF.

Jak poinformował redakcję ringpolska.pl Andrzej Wasilewski, federacja IBF potwierdziła 26 lipca jako ostateczną datę finałowego eliminatora IBF wagi junior ciężkiej pomiędzy Pawłem Kołodziejem (33-0, 18 KO) i Olą Afolabim  (20-3-4, 9 KO).

Wcześniej polski pięściarz za pośrednictwem promotora zwrócił się z prośbą do władz federacji o przesunięcie terminu walki na 6 września. Zawodnik z Krynicy swoje stanowisko argumentował faktem, że pierwotnie pojedynek anonsowany był na 26 czerwca i niedawna zmiana daty zakłóciła cykl jego przygotowań. Panel mistrzowski International Boxing Federation odesłał jednak odpowiedź odmowną.

Zapytany, co by się stało, gdyby Kołodziej nie zdecydował się na występ w lipcu, współwłaściciel Sferis KnockOut Promotions odpowiada: - Zgodnie z regulaminem w takim wypadku Paweł straciłby miejsce w czołowej dziesiątce rankingu. Z naszego punktu widzenia to strata pieniędzy, które zainwestowaliśmy w jego drugą pozycję na liście IBF. 

- Mam nadzieję, że Paweł będzie walczył, rozmawiałem z nim przedwczoraj, waży 94 kg, jest po dobrym obozie w Zakopanem, więc wydaje się, że formę będzie miał naprawdę mistrzowską i po wygranej w słynnej nowojorskiej Madison Square Garden pojedzie jesienią do Niemiec odebrać pas Yoanowi Pablo Hernandezowi - dodaje Andrzej Wasilewski.

List federacji IBF w sprawie walki eliminacyjnej Kołodziej - Afolabi >>

Andrzej Wasilewski w rozmowie z Polsatsport.pl skomentował słowa Pawła Kołodzieja (33-0, 18 KO), który we wtorkowym magazynie "Puncher" zarzucił swojemu promotorowi, że ten nie zadbał o jego interesy w kontekście planowanej na 26 lipca walki eliminacyjnej IBF z Olą Afolabim  (20-3-4, 9 KO). 

- Magazyn Puncher był nagrywany we wtorek, a Paweł dwa dni wcześniej wrócił z obozu w Zakopanem, gdzie trenował pod kątem przygotowań na 26 lipca, więc informacje o tym, że on nie wiedział o zmianie terminu są nieprawdziwe. Nie wiem dlaczego Paweł takie rzeczy opowiada. Od dawna było mówione o tym w mediach, poza tym dużo wcześniej otrzymał nowy kontrakt, co oczywiście mam udokumentowane. Sam nie wiem na czym stoimy. Jedno jest pewne. Taka walka to ogromne obciążenie psychiczne i kiedy przychodzi do potężnych nerwów niektórzy zawodnicy różnie się zachowują. Paweł nie do końca panuje nad emocjami, które są przecież ogromne. My po zamieszaniu przy starciu z Illungą Makabu, na prośbę Pawła, umówiliśmy się, że nie będziemy w mediach mówić o takich rzeczach, a jak widać on tego nie dotrzymał - stwierdził współwłaściciel Sferis KnockOut Promotions, a zapytany o to, czy walka z Afolabim w lipcu dojdzie do skutku odparł: - Termin wskazany przez grupę K2 to jest 26 lipca. Oczywiście Pawła nikt do walki nie zmusi, ale trzeba mieć świadomość tego, że prawie na pewno, jeśli Paweł się wycofa, to zostanie ukarany wycofaniem jego nazwiska z pierwszej dziesiątki rankingu IBF na przynajmniej sześć miesięcy.

Wasilewski ustosunkował się także do pomysłu konfrontacji Artura Szpilki (16-1, 12 KO) z Tomaszem Adamkiem (49-3, 29 KO), do której szef sportu w Polsacie Marian Kmita chciałby doprowadzić 18 października na gali "Polsat Boxing Night" w Łodzi.

- Tu jest sytuacja też o tyle skomplikowana, że Artur był raczej przymierzany do walki w listopadzie - zauważył promotor "Szpili". - Piotr Werner od pół roku planował to starcie w Krakowie, więc dopiero trzeba by było podjąć z nim jakieś rozmowy. Na tę chwilą to i jak jest fakt medialny, a nie mamy żadnych konkretów. (...) Na pewno dla Artura byłoby to wielkie wyzwanie, ale jeśli chodzi o odpowiedzialność promotorską, to do tej walki teraz nie powinno dojść. Ostatnią walkę przegrał i to przed czasem, więc z punktu widzenia prowadzenia kariery nie powinno to się stać. Co innego gdyby Artur był zawodnikiem trzydziestoparoletnim, natomiast on jest młody i wciąż się rozwija. Jego możliwości są dużo większe niż te, które dzisiaj prezentuje. W związku tym, po pierwszej porażce w życiu kolejna walka powinna być z choć trochę słabszym zawodnikiem. 

Cała rozmowa z Andrzejem Wasilewskim do przeczytania na Polsatsport.pl >>

ISSN: 2082-9760

Najnowsze komentarze

Zapraszamy: