Patronat medialny


 


Otworzyłem swoją salę pięściarską mając zaledwie 23 lata. Trzy lata później miałem już pierwszego mistrza świata. To dla mnie honor mieć u siebie takich chłopaków jak Patryk Szymański (12-0, 7 KO) i Kamil Łaszczyk (19-0, 7 KO). Kamil to mój Mały Huragan, który niczego się nie boi. Patryk? Będzie mistrzem świata. Ze mną lub beze mnie – mówi Chico Rivas, trener dwójki Polaków, którzy stoczą kolejne zawodowe walki już w najbliższy czwartek, 26 marca na gali ESPN2 w Miami.

Przede wszystkim należą się podziękowania od kibiców za znakomitą pracę z Patrykiem Szymańskim i od niedawna z Kamilem Łaszczykiem. Zacznijmy od tego pierwszego...
Chico Rivas: Z Patrykiem na początku było takie wzjemne podpatrywanie się. On się uczył mnie, a ja jego. Pierwsze, co zobaczyłem, to fakt, że Patryk jest jak gąbka. Wszystko wchłania. Zdałem sobie sprawę, że on nigdy nie popełnia tych samych błędów. Raz zwracam mu na coś uwagę, to mogę o tym zapomnieć, bo Patryk będzie pamiętał. Gwarantowane. Czasami nawet jest zbyt wielkim perfekcjonistą. Przejmuje się rzeczami, którymi nie powinien. Trzeba go zmuszać by trochę wyluzował, odpoczął. Inaczej trenowałby 24 godziny dziennie, 7 dni w tygodniu.

Patryk zawsze był uważany za dobrze ułożonego technicznie pięściarza. Teraz dołożył do techniki nokautujący cios. Co się zmieniło?
Nie spieszy się w ciosami. Wie, że ma repertuarze wiele uderzeń, które mogą skończyć walkę. Ma lepszy timing – małe rzeczy, ale bardzo ważne. Czasami widzę z narożnika rzeczy i mówię Patrykowi co ma zrobić, żeby skończyć walkę. Ale w większości przypadków decyzja należy do niego. Pięściarze, którzy przychodzą do mnie na salę, patrzą na Patryka i widzą miłego chłopaka. Jak schodzą z ringu, to są w szoku. „Koleś bije się jak chłopak z czarnej ulicy. Jest zawzięty, ma to coś ekstra”. Zawsze to słyszę. Nawet od byłych mistrzów świata, olimpijczyków, którzy często do mnie wpadają. Najważniejsze jest chyba to, że on kocha boks. Ja to widzę. Byli tacy, z którymi kończyłem współpracę, bo wiedziałem, że się męczą. A jak ten sport cię męczy, to nigdy nic nie wygrasz. Będziesz OK - nic więcej. Powiedziałem już kilku zawodnikom: „Nie przychodź. Nie ma po co”. Możesz mieć słabszy dzień – każdy ma. Ale to coś zupełnie innego.

Jak oddzielacie boks od normalnego życia. Patryk mieszka u ciebie w domu...
Bardzo prosto – u mnie w domu nie rozmawia się o boksie. Patryk był zdziwiony, że u mnie na ścianach nie ma żadnych pamiątek, rękawic, dyplomów czy pasów. W domu czasami nie widujemy się cały dzień. On ma swoją część, ja swoją. Kiedy jesteśmy na sali, rządzi boks. W domu nie ma tego tematu. Patryk dobrze o tym wie.

Proszę dokończ takie zdanie: Patryk ma 21 lat i rozwija się...
...dokładnie tak, jak bym chciał. Nie za szybko, nie za wolno. Wszystko zgodnie z planem. Potrzebujemy jednej, może dwóch walk, żeby walczyć z pierwszą piętnastką świata. Może z pierwszą dziesiątką. Według mnie Patryk jest w idealnej dla siebie kategorii wagowej, nie ma problemów ze zrobieniem limitu. Nie widzę żadnej potrzeby zmian.

Walka z Yoryi Estrellą w Miami - co będzie dla ciebie najważniejsze?
Jak funkcjonować będzie jego lewy prosty. Bardzo zwracamy na to uwagę na treningach. Do tego jedno z jego najlepszych uderzeń – sierp na korpus rywala. Piękna sprawa. W ostatniej walce nawet przewidziałem, że zatrzyma rywala takim ciosem. Wszyscy mówili, że się nie uda. Nawet Patryk nie był przekonany. Udało się, mało nie złamał Kingowi żebra. Patryk i Mały Huragan – przyjmność trenowania.

Mały Huragan czyli Kamił Łaszczyk...
Nikt inny. Spokojny - ale jak już zacznie się nakręcać w ringu...cios za ciosem. Bez wytchnienia.

Z Kamilem pracujesz krócej. Patrząc na ostatni ranking WBO, gdzie Mały Huragan jest na trzecim miejscu, możnaby wnioskować, że presja, oczekiwania są większe.
Nie interesują mnie rankingi, a najważniejsze są moje własne oczekiwania. Kamil jest przekonany, że może wygrać z każdym. I to jest piękne. Dla mnie na razie z „tylko” 95 procentami możliwych rywali (śmiech). Potrafi zadać cios z każdej pozycji, przychodzi mu to naturalnie bez wysiłku. Dobrze, że to szybko zrozumiałem.

To znaczy?
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem go na florydzkich treningach, ma moich sparingach, chciałem parę rzeczy zmienić. Dodać defensywy, zmniejszyć agresję. To był błąd, do którego się szybko Kamilowi przyznałem. Powiedział wtedy Patrykowi, że jeszcze nie miał takiego trenera, który wycofał się ze swoich wcześniejszych rad. Ale na tym to wszystko polega – jesteśmy partnerami. Ja teraz tylko dodaję do tego, co Kamil już ma. „Agresja robi ciebie tym, kim jesteś” – tak powiedziałem.

Czwartkowy przeciwnik w Miami, Jose Luis Araiza, ma ponad 40 walk i więcej nokautów (22) niż Kamil pojedynków. Wysoka poprzeczka – szczególnie po ostatnim występie Kamila w Polsce, z rywalem z ujemnym bilansem. Kamil lubi się bić, Araiza lubi nokautować. Wasza pierwsza wspólna walka.
Na pewno będzie ciekawie. Po to są takie walki. Szczególnie na początku spodziewam się ataków Araizy... i tego, że Kamil go znokautuje. Może przed piątą rundą. Jak zobaczy otwarcie, miejsca na kontry – a tego nie będzie brakowało – to będzie atakował tak długo, aż go zniszczy. Tego oczekuję. Chciałbym jeszcze coś dodać o tych chłopakach - to dla mnie ważne. Otworzyłem swoją salę pięściarską mając zaledwie 23 lata czyli trzy dekady temu. Trzy lata później miałem już pierwszego mistrza świata. Mam sporo za sobą, więc mogę powiedzieć, że to dla mnie honor mieć u siebie takich chłopaków jak Patryk Szymański i Kamil Łaszczyk. Kamil to mój Mały Huragan, który niczego się nie boi. Wielkie rzeczy przed nim. Patryk? Będzie mistrzem świata. Ze mną lub beze mnie.