onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

- Bardzo przeżyłem porażkę z Jackiewiczem - mówi Michał Syrowatka (15-1, 4 KO), który w sobotę na gali w Łomiankach zmierzy się z Norwinem Galo (7-5, 5 KO). Dla 28-latka z Ełku będzie to trzeci tegoroczny występ.

Na pierwszy trening boksu pojechałem razem z kolegą, z którym grałem w piłkę. Jego ojciec miał w Ełku szkółkę bokserską i to tam zaczęła się moja przygoda z boksem.

Dobrego pięściarza cechuje przede wszystkim inteligencja, serce do walki, szybkość i dynamika. To najważniejsze cechy - całej reszty można się nauczyć, wszystko można wypracować. Nie mi oceniać, czym się wyróżniam na tle pozostałych pięściarzy, ale wydaje mi się ze jak na polski rynek, jestem dość niekonwencjonalnym zawodnikiem. Nie boksuje szablonowo, staram się robić pewne rzeczy troszkę inaczej niż inni.

Momentem, w którym zrozumiałem, że boks nie musi być tylko moją pasją, ale też pracą, była pierwsza walka o tytuł Mistrza Polski Seniorów. To wtedy zacząłem dostawać pierwsze pieniądze z boksu. Sport nauczył mnie pokory, sumienności i systematyczności. Bez tego nie ma szansy, żeby cokolwiek osiągnąć

Już raz zapowiedziałem, że jeśli nic się nie zmieni, nie przedłużyłbym kontraktu z promotorem. Myślę, że szanse na związanie się kontraktem z kimś innym zawsze się znajdą, a jeśli nie będzie takiej możliwości, spróbuję złapać takie kontakty, by wyjeżdżać na jakiekolwiek walki za granicę, bo ciężko będzie mi z dnia na dzień całkowicie zrezygnować z boksu. Choć muszę traktować boks również jako zarabianie pieniędzy, to wiem, że żaden pięściarz nie uprawiałby boksu, gdyby tego nie kochał. Każdy, kto boksował, wie jak wiele pracy to kosztuje i że przeliczając ten czas na pieniądze, nie bardzo się to opłaca. Nigdy nie wycofałbym się z walki tylko ze względów finansowych. Jeżeli miałbym na walce zyskać coś znaczącego, to nawet jeśli byłyby to słabe pieniądze, nie zrezygnowałbym z niej.

Przed rewanżem z Jackiewiczem doszło do "walki na komentarze" między moim, a Rafała profilem na Facebooku. Nie byłem za to odpowiedzialny, bo ktoś inny prowadził mój profil i po tej sytuacji ta osoba została od tego zadania odsunięta. Nie lubię się wdawać w potyczki słowne, nie jest mi to do niczego potrzebne. Wolę pracować w ciszy, hałas zrobić w ringu.

Bardzo przeżyłem porażkę z Rafałem. Patrząc na to z perspektywy czasu, wiem że byłem mentalnie nieprzygotowany do tej walki. Kilka spraw w życiu prywatnym mi się posypało i choć nie chcę się usprawiedliwiać, to wiem, że miało to pośredni wpływ na moją dyspozycję. Tamtego wieczoru coś poszło nie tak i choć po walce mówiłem o rzuceniu boksu, już po dwóch czy trzech dniach, ten pomysł wydał mi się głupi. Chciałem rewanżu i dążyłem do niego, zrewanżowałem się i jestem zadowolony. 

Pełna treść artykułu na blogu "Bazyliowy Mus" >>