Patronat medialny


 


Najlepszy polski pięściarz wagi super lekkiej Michał Syrowatka (13-0, 5 KO) znokautował w sobotę Tarika Madniego, zdobywając przy okazji tytuł WBC Baltic. 27-letni pięściarz z Ełku nie ukrywa, że w kolejnym zawodowym występie bardzo chętnie pokazałby się publczności w Stanach Zjednoczonych.

Jak bardzo jesteś zadowolony z ostatniej walki?
Michał Syrowatka: Jestem bardzo zadowolony. Zaboksowałem tak, jak chciałem. Do tego pojedynku podszedłem z innym nastawieniem, chciałem pokazać kibicom coś więcej niż wcześniej. Postawiłem na ofensywny boks i walczyło mi się łatwiej. Dodatkowo byłem w Krynicy już tydzień przed walką, co pozwoliło mi się jeszcze mocniej skoncentrować na pojedynku.

Nokautując Madniego poczułeś, że zaczynasz dotykać głową sufitu na polskich galach?
Nie przesadzałbym, ale nie ukrywam, że chcę się rozwijać i dążę do pojedynków z jak najlepszymi pięściarzami. Jak się okazało, Madni nie był dla mnie wyzwaniem, a ja jestem ambitny i chciałbym sprawdzać się z bardziej wymagjącymi rywalami.

Po walce twój trener i promotor Andrzej Gmitruk zasugerował, że spróbujecie ruszyć na rynek amerykański. Czy są w tej sprawie jakieś konkrety?
Na to pytanie musi odpowiedzieć mój promotor. On dba o moje interesy i wspólnie dążymy do tego, żeby zacząć boksować w USA. Na razie nie będzie to przeprowadzka na stałe do USA, jak w przypadku Artura Szpilki, ale kilka tygodni obozu treningowego czy pojedynek w USA są bardzo możliwe.

Pójdziesz drogą Macieja Sulęckiego, który po współpracy z Andrzejem Gmitrukiem podpisał kontrakt z Alem Haymonem?
Ja przede wszystkim chcę walczyć z coraz lepszymi zawodnikami, zdobywać kolejne pasy i zostać mistrzem świata. Taką drogą chciałbym pójść. Wiem, że walki w Stanach Zjednoczonych, gdzie moja kategoria wagowa jest dużo popularniejsza niż u nas, na pewno mi to ułatwią.

Kiedy należy spodziewać się konkretnych wiadomości w sprawie twojej przyszłości?
Ja jestem od boksowania. Te sprawy zostawiam mojemu promotorowi i wierzę, że wybierze dla mnie najlepsze rozwiązanie, dające największe możliwości rozwoju.

Gdzie wolałbyś stoczyć kolejną walkę - Polsat Boxing Night czy gala w USA?
Chyba postawiłbym na pojdynek w Stanach Zjednoczonych, chociaż jeśli przyjdzie konkretna oferta walki ze strony telewizji Polsat i będzie ona satysfakcjonująca, to będziemy ją z moim sztabem poważnie rozważać.

Na polu potencjalnych rywali pozostaje chyba tylko Michał Chudecki, bo Przemysław Runowski na razie nie schodzi do wagi super lekkiej.
Mogę walczyć jeszcze raz z Michałem, nie ma żadnego problemu. Z chęcią udowodnię, że pierwszy pojedynek nie był dziełem przypadku. Czytałem, że dla niego był to wypadek przy pracy i mimo porażki czuje się lepszym pięściarzem ode mnie. Z przyjemnością udowodnię, że to ja jestem lepszy i mam nadzieję, że po drugiej walce Michał nie będzie miał już nic do powiedzenia.