Patronat medialny


 


Joanna Maj/Boxing.pl: Minął już ponad miesiąc od twojej ostatniej walki. Michał Syrowatka w minutę i 27 sekund wymazał ci z rekordu zero. Miała być wojna, a tymczasem..
Michał Chudecki: Tymczasem.. Dla mnie to był wypadek przy pracy. Michał odrobił po prostu lekcję. Pewnie analizował wiele razy mój słaby punkt, że opuszczam tą lewą rękę i wykorzystał to. To jest moja pierwsza porażka i jakoś się już oswoiłem z tą myślą.

To była nie tylko Twoja pierwsza przegrana, ale także pierwszy nokaut w zawodowej karierze. Jak się czujesz? Czy ze zdrowiem wszystko w porządku?
Tak, wszystko w porządku. Byłem szczegółowo zbadany przez lekarzy. Ja naprawdę na drugi dzień czułem się jeszcze lepiej chyba niż przed walką. Miałem dużo energii, bo nie zmęczyłem się tą walką, a przecież przygotowywałem się dziesięć tygodni. I na to właśnie jestem zły. Ciężko pracowałem przez ponad dwa miesiące, a tu jeden cios i po wszystkim. Takie sytuacje niestety w boksie się zdarzają. Trzeba to przyjąć na klatę i dalej, jeszcze ciężej trenować. Ja wiem teraz nad czym muszę popracować, Michał mi to pokazał. Wrócę lepszy.

Czujesz żądzę rewanżu? Nadal chcesz udowodnić, że jesteś jednak lepszy od Syrowatki?
Chcę tego rewanżu. Liczę na to, że i promotorzy będą tego chcieli, bo walka pewnie dobrze się sprzeda. Pragnę go, przede wszystkim dlatego, że chcę się w końcu lepiej poczuć, wiem, że walka 8 listopada tak naprawdę nic nie pokazała. Gorzej byłoby, gdyby mnie Michał Syrowatka rozbijał przez dziesięć rund. Wtedy bym chyba zakończył karierę, bo czego miałbym szukać w pierwszej piętnastce świata. Moim marzeniem jest tam być, wysoko, ale niekiedy droga mistrza jest ciężka. Ciężka i kręta.

Byłeś kreowany na mistrza Europy, na mistrza świata, jak z tymi marzeniami teraz? Co dalej?
Wypadek przy pracy i teraz niestety mój rekord nie jest już czysty. Muszę na pewno znowu pokazać swoją wartość w ringu. Nie gadać, tylko zapiep... ciężko i wrócić w naprawdę dobrym stylu.

A wiesz już kiedy wracasz?
Celowałbym w koniec lutego. Chciałbym w styczniu polecieć do Stanów. USA to ciągle kraj, gdzie chciałbym trenować i walczyć. Tam są sparing-partnerzy. Podobają mi się obozy przygotowawcze w Stanach, a walczyć można też tam lub w Polsce. Żeby był jeden trener, który nade mną by czuwał i mnie budował.