Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

Mateusz Masternak zrobił w Dreźnie to, co niego należało: Brazylijczyka Carlosa Nascimento zgasił w drugiej rundzie jak świeczkę.

Dla Polaka, który nie tak dawno był mistrzem Europy, a później walczył o pas interim WBA nie jest to oczywiście wielki sukces, ale istotny jest styl w jakim wygrał ten pojedynek. Mateusz Masternak ma dopiero 28 lat i wciąż spory potencjał, by skutecznie bić się z czołówką tej kategorii. Jeśli miałbym go porównywać z niepokonanym Noelem Gevorem, który na tej samej gali pokonał Argentyńczyka Daniela Alejandro Sanabrię, postawiłbym na niego.

Mistrzów świata kategorii cruiser znamy: pasy WBC (Grigorij Drozd) i WBA (Denis Lebiediew) należą do Rosjan, a WBO do Krzysztofa Głowackiego. 2 października w Buenos Aires przewidziany jest pojedynek czempiona IBF, Yoana Pablo Hernandeza z Argentyńczykiem Emilio Ramirezem, ale nie ma pewności, czy do niego dojdzie. Ponoć obie strony nie mogą się dogadać. Ale pytanie: czy Masternaka stać na skuteczną walkę o jeden z tych pasów ? – można postawić.

Moim zdaniem jeszcze za wcześnie na takie wyzwania. Kolejka do mistrzowskich pasów jest dłuższa niż kiedyś, a sportowy poziom tych, którzy czekają bardzo wysoki. „Master” musi jeszcze przekonać decydentów, że zasługuje, by go do tej kolejki dopisać.

Pełny tekst Janusza Pindery na Polsatsport.pl >>