Patronat medialny


 


W sobotę w Berlinie Mateusz Masternak (35-2, 25 KO) pokonał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie Argentyńczyka Rubena Angela Mino (26-3, 26 KO). Walka była bez historii, bo rywal zarówno fizycznie jak i boksersko zdecydowanie odbiegał klasą od polskiego pięściarza. "Master", który nie krył swojego rozczarowania poziomem przeciwnika, w rozmowie z Polsatem Sport przyznał mimo wszystko, że kolejna seria treningów pod okiem Ulli Wegnera pozwoliła mu na lepsze "dotarcie" się z niemieckim szkoleniowcem.

- Na temat samej walki nie chce mi się wypowiadać, jestem zadowolony, że przeszedłem kolejny cykl przygotowań, bo trener i zawodnik muszą się nawzajem ze sobą nauczyć pracować - zauważył Masternak w poniedziałkowym "Puncherze". - Pomimo że rywal był słaby, ogólnie czułem się dobrze - chodzi o to, żeby w treningu zbudować formę, żeby była ona najwyższa w danym momencie. Wyczułem, że ona jest, ale żeby to pokazać, trzeba mieć odpowiedniego partnera. Stałem przed wyborem - wyjść do ringu i walczyć albo odmówić.

Mateusz Masternak na ring powróci prawdopodobnie 6 czerwca wyjazdowym pojedynkiem z reprezentantem RPA Johnnym Mullerem (18-4-2, 13 KO), a pod koniec roku być może zaboksuje o mistrzostwo świata WBA kategorii junior ciężkiej z Denisem Lebiediewem (27-2, 20 KO). -  Nie było do tej pory żadnych konkretów [w sprawie Lebiediewa], więc nie nastawiam się na to za bardzo, aby potem się nie rozczarować - zaznaczył jednak "Master".

Video. Cała rozmowa z Mateuszem Masternakiem na Polsatsport.pl >>