Patronat medialny


 


- To dla mnie wielka walka. Jeśli zwyciężę, znów będę się liczył w grze o mistrzowskie pasy. Ale na razie nie wybiegam myślami do przodu, to najważniejszy pojedynek w mojej karierze, muszę go wygrać! - mówi Mateusz Masternak (33-2, 24 KO), który 5 grudnia we francuskiej miejscowości Issy-les-Moulineaux zmierzy się z faworytem gospodarzy - byłym czempionem wagi junior ciężkiej Jeanem Markiem Mormeckiem (37-5, 23 KO).

- Nie obawiam się boksować we Francji. Ring wszędzie jest taki sam, walczyłem już na wyjeździe i wiem, czego się spodziewać - zapewnia polski pięściarz.

"Master" komplementuje utytułowanego oponenta, jednak nie traci pewności siebie. - Mormeck to wspaniały bokser, być może w kategorii ciężkiej nie było mu łatwo, ale w junior ciężkiej jest nadal niebezpieczny. Muszę być przygotowany na sto procent, ale wierzę w siebie, wierzę, że mogę go pokonać.

Jean Mark Mormeck, święcący kiedyś triumfy w wadze do 91 kg, kilka lat temu postanowił spróbować szczęścia w królewskiej dywizji, ale po nokaucie z rąk Władimira Kliczki wrócił do niższej klasy wagowej i znów myśli o najważniejszych trofeach.

- Mój cel to mistrzostwo świata, a droga do niego prowadzi przez tę walkę. Byłem już mistrzem i zostanę nim ponownie! - przekonuje Mormeck i dodaje, że nie studiował zbyt dokładnie boksu polskiego przeciwnika: - Nie oglądam walk moich rywali, to nie do mnie należy, widziałem trzy rundy Masternaka i to wystarczy. Wiem, że jest byłym mistrzem Europy, ma dobry rekord, więc spodziewam się dobrej walki.