Patronat medialny


 


Mateusz Masternak (33-2, 24 KO) sądził, że z byłym królem wagi cruiser Jeanem Markiem-Mormeckiem (37-5,  23 KO) skrzyżuje rękawice 6 grudnia w Oldenburgu, podczas gali organizowanej przez swoich promotorów z niemieckiej grupy Sauerland Event. Okazało się jednak, że będzie musiał stawić czoła większemu wyzwaniu. Oficjalnie jeszcze tego nie potwierdzono, ale do pojedynku z 42-letnim "Snajperem" dojdzie na terenie rywala, prawdopodobnie 5 grudnia w Paryżu.

- Wolałbym walczyć w Niemczech, czyli de facto u siebie. Czeka mnie jednak kolejny wyjazd. Kontrakt podpiszę zapewne w najbliższych dniach - powiedział 27-letni Masternak.

W boksie zawodowym wyjazd w porównaniu z walką na imprezie własnego promotora stanowi ważną różnicę. Często decyduje ona o tym, kto zostaje zwycięzcą. "Master" stoi przed trudnym zadaniem, ale i dużą szansą. Jeśli poradzi sobie z Mormeckiem, zrehabilituje się za porażki z Grigorijem Drozdem w Moskwie i Yourim Kalengą w Monako.

- Ring wszędzie jest taki sam. Wiem, że jeśli będę dobrze przygotowany fizycznie i mentalnie, wygram - ocenia Polak.

Były mistrz Europy obecnie trenuje w Berlinie pod okiem Ullego Wegnera. Nie wiadomo jednak, czy doświadczony szkoleniowiec pomoże mu w Paryżu. Możliwe, że zostanie w Niemczech z mistrzem świata IBF Yoanem Pablo Hernandezem, który w Oldenburgu będzie bronił tytułu. W takim wypadku głównym sekundantem w narożniku Polaka byłby inny trener, Georg Bramowski.

O boksie przeczytasz także w "Przeglądzie Sportowym" >>