Patronat medialny


 



- Cały czas są jakieś propozycje. Ja z każdym rozmawiam na temat mojej przyszłości. Ale najważniejszy teraz jest dla mnie dzień 12 grudnia i jedyny, o którym mogę teraz rozmawiać - mówi Mariusz Wach, który w sobotę na gali w Londynie zmierzy się z Hughiem Furym. Transmisja gali na platformie DAZN.

Jak zdrowie i wynik badania na koronawirusa?
Mariusz Wach:
Wszystko w porządku. Jesteśmy już po drugim badaniu. Cały team jest czysty. Od soboty byliśmy na 24-godzinnej kwarantannie, podczas której nie mogliśmy wychodzić z pokoju. Mamy wyznaczone swoje piętro, po którym możemy się tylko poruszać oraz możemy zjeżdżać do restauracji i miejsca gdzie jest ping pong i playstation.

Musicie się w tym tygodniu pilnować mając w pamięci, to co stało się z Krzysztofem Głowackim i trenerem Fiodorem Łapinem i skutkami wykrycia u nich COVID.
Nie mamy tutaj kontaktu z nikim z zewnątrz. Wszystkie osoby, które przebywają na tym piętrze są pilnowane przez ochronę. Do tego nie mogą do nas wejść osoby z zewnątrz. Jesteśmy tutaj szczelnie zamknięci i pilnowani.

A gdzie będziecie treningi robić, tarczowanie, jakiś rozruch? Zostało 6 dni do walki.
Mamy na to specjalną salę treningową do tego przeznaczoną. I każdy z teamów zawodników walczących w sobotę zarezerwował tam sobie godzinę dziennie na ćwiczenia.

Ostatnia wiadomość jest taka, że rywalem Okolie będzie Nikodem Jeżewski. Jakie ma szanse?
Wiadomo, że walka wzięta na parę dni przed, nie wróży nic dobrego. Do walki o mistrzostwo świata trzeba solidnie się przygotować przez 12 tygodni, każdy etap dobrze rozpisać, zbudować wydolność, siłę, wytrzymałość. Mało kto by odmówił takiej walki, ale żeby dobrze się przygotować i myśleć realnie o zwycięstwie, to taki cykl trzeba przejść. Realnie to są małe szanse. Nie wiemy też w jakim stopniu Nikodem jest przygotowany i czy jest w gazie. Ale wiecie jak to jest. Jak dostanie taką szansę, to myślę, że będzie się chciał pokazać z jak najlepszej strony.

Pełna treść artykułu na Ringblog.pl >>