onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



 

– Na pewno jestem o wiele dojrzalszym zawodnikiem niż byłem te 6-7 lat temu, gdy wchodziłem do ringu z Kliczko – mówi Mariusz Wach (33-4, 17 KO) przed walką z Martinem Bakole (11-1, 8 KO). Pojedynek będzie jedną z głównych atrakcji gali organizowanej w sobotę w Katowicach.

Szykuje się dobra walka. Pan ma nóż na gardle, a Martin Bakole też jeśli chce coś znaczyć. Tak pan odbiera wagę tego pojedynku dla każdego z was?
Mariusz Wach: Ja do każdego pojedynku podchodzę naprawdę bardzo poważnie i solidnie się przygotowuję. Również ten jak wszystkie jest ważny. Musze wyjść, zrobić swoje i zejść wygranym.

W jakim elemencie Bakole może być groźny?
W pierwszych rundach może być niebezpieczny jak będzie miał jeszcze siłę. Wydaje mi się, że jest zawodnikiem silnym i dynamicznym. Ale przez trzy, cztery rundy. Później gdzieś ta jego energia i dynamika opada.

Czyli zintensyfikuje pan swój boks w drugiej połowie pojedynku?
Chcę wyjść skoncentrowany i nie przegrać tych pierwszych rund. Wyjść, wyboksować go na początku, zmęczyć i w drugiej połowie zastopować.

Zakładamy, że pan wygrywa. Na co jeszcze stać już 40-letniego Mariusza Wacha w wadze ciężkiej?
Teraz naprawdę świetnie się czuję. Dobrze się prowadzę, dobrze wykonuję swoją pracę na sali treningowej, rzetelnie i solidnie. Po to trenuję, żeby dobić się do najwyższych celów. Zaraz pewnie padnie pytanie o walkę o mistrzostwo świata… Ja wiem, że do takiej walki trzeba jeszcze stoczyć parę walk, pokonać naprawdę znaczących zawodników i może zobaczycie mnie jeszcze w walce o mistrzostwo świata. Na pewno jestem o wiele dojrzalszym zawodnikiem niż byłem te 6-7 lat temu, gdy wchodziłem do ringu z Kliczko. Od tego momentu wiele się zmieniło. Wiele pozytywnych treningów zrobiłem, wiele doświadczenia jeszcze nabrałem. Nie takie historie pisało życie. Byli zawodnicy, którzy mieli ponad 40 lat, dostawali szanse na walki o mistrzostwo świata i je wykorzystywali.

Pełna treść artykułu na Ringblog.pl >>