onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Mariusz Wach (33-3, 17 KO) jest wyluzowany i pewny siebie przed przed sobotnim starciem z Arturem Szpilką (21-3, 15 KO) na gali Knockout Boxing Night #5 w Gliwicach. - Za mną 12 tygodni ciężkiej pracy. Wyjdę do ringu, by zrobić swoje. Zamierzam pokonać Artura szybciej niż Adam Kownacki - zapowiada „Wiking” w wywiadze dla "Super Expressu.

Walka z rodakiem wzbudza dodatkowe emocje?
Mariusz Wach: Nie czuję nic specjalnego. Walczyłem i sparowałem już z o wiele lepszymi zawodnikami, dlatego podchodzę do tego pojedynku normalnie, tak jak do każdego kolejnego. Przygotowuję się na mańkuta, mierzącego 190 cm i ważącego ponad 100 kg. Jego nazwisko nie ma dla mnie znaczenia.

Z obozu Artura docierają pozytywne sygnały. Podobno wyglądał naprawdę dobrze na sparingach z Aleksandrem Ustinowem i Robertem Heleniusem.
Znam tych panów, sparowałem z nimi. Nie będę mówił, jak wyglądały nasze sparingi, ale powiem tak: to nie jest żaden wyznacznik. Obaj przyjechali bez formy, na „roztrenowaniu”, nie szykują się do żadnej walki. To, że Artur dobrze z nimi wyglądał na sparingach, to o niczym nie świadczy.

Artur chce być jak kot: oszczędzać energię, a potem zaatakować z impetem.
Ryją mu tę głowę… On już sam nie wie czy ma być kotem, Szpilką, czy kimś jeszcze innym. Nie zdziwię się, jak wejdzie do ringu w przebraniu kota. Nie wiem co siedzi w jego głowie, ale jego doradcy robią mu takie spustoszenie, że szkoda gadać.

A ty będziesz: lwem, tygrysem, czy jeszcze innym zwierzęciem?
Będę byle jakim psem i dam sobie z nim radę. Nie muszę być nawet agresywnym pitbullem, wystarczy, że będę zwykłym burkiem i przegonię tego kotka. 

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>