Sponsorzy grupy KnockOut

Patronat medialny


 


Mariusz Wach (31-1, 17 KO) wygrał w ostatni piątek z Konstatinem Airichem, a za kilka dni dowiemy się z kim zmierzy się w kolejnym pojedynku. Polak nie ukrywa, że chce wejść na szczyt.

Kamil Wolnicki: Z kim się pan zmierzy w następnym pojedynku? 26 września z Marcinem Rekowskim podczas Polsat Boxing Night czy 12 września z Anthonym Joshuą w Londynie? Pytam, bo jak zwykle wokół pana panuje wielkie zamieszanie.
Mariusz Wach: Sam nie wiem! Czekam na konkrety, bo na razie wszystko to gdybanie. Może wkrótce otrzymam konkretne propozycje. Powinno się to wydarzyć lada dzień, przynajmniej mam taką nadzieję. Pojawił się temat walki z Joshuą, ale to początek negocjacji, nic pewnego. Do końca chyba daleka droga.

Z którym z tych rywali wolałby pan walczyć?
Nazwisko nie ma wielkiego znaczenia. Gdyby mógł zmierzyć się z Joshuą, OK., walczę. Wiem oczywiście, jak wielu ekspertów odradza mi ten pojedynek, podobnie zresztą na pomysł patrzy część mojego sztabu. Ja myślę, że jeśli wszystko byłoby dograne na sto procent, biorę taką walkę. Druga możliwość, czyli pojedynek z Marcinem Rekowskim na Polsat Boxing Night, też mi się podoba. To byłoby spore wydarzenie w naszym kraju. Podsumowując – jestem gotowy, aby walczyć z każdym.

Zdecyduje wysokość czeku?
Czy ja wiem? Pieniądze to sprawa drugoplanowa. Nigdy nie przywiązywałem do nich jakiejś wielkiej wagi. Oczywiście, za półdarmo nie będę wchodził do ringu i się bił.

To co zdecyduje o tym, z kim będzie pan walczył?
Wiele czynników się na to złoży. Tylko ja na razie nie dostałem żadnej propozycji umowy na papierze. Później wezmę pod uwagę wszystko. Pieniądze, bilety, perspektywy i tak dalej. Teoretycznie bliżej mi do walki w Polsce, bo jestem po wstępnych rozmowach z Polsatem. Teraz pojawił się temat wyjazdu do Anglii.

Pełna rozmowa z Mariuszem Wachem w "Przeglądzie Sportowym" >>