Patronat medialny


 


- To był dość zabiegany i stresujący okres przygotowawczy - mówi portalowi wRingu.net Marcin Rekowski (17-4, 14 KO), który dzisiaj wyleci do Chin na walkę z Carlosem Takamem (33-3-1, 25 KO). Pojedynek odbędzie się 29 stycznia na gali organizowanej w Makao.

Możesz opowiedzieć jak przebiegało załatwianie walki z Takamem? Kto zwrócił się do kogo i jak to się stało, że polecisz aż do Chin na walkę?
Marcin Rekowski: Trzy tygodnie temu zadzwonił do mnie promotor z tą ofertą, dał mi kilka godzin na przemyślenie decyzji. Na szczęście byłem już treningu, więc ustaliliśmy z trenerem, że bierzemy tą walkę.

Był moment zawahania przed zgodą na walkę z takim puncherem?
Oczywiście, że był moment zawahania - każdy o zdrowych zmysłach by go miał. Z resztą nie sądzę, że wielu zawodników jest w stanie przyjąć walkę tak krótko przed jej planowanym terminem. Carlos to mocny i silny zawodnik, to będzie ciężka przeprawa, ale podjąłem to wyzwanie.

Studiujesz jego walki? Jest presja?
Oczywiście, że jest presja, zawsze jest i musi być, bo jest mobilizująca, oglądałem jego walki, ale też nie uczę się ich na pamięć od rana do wieczora.

Takam wypunktował Jospeh Parker w jego ostatniej walce. Będziesz chciał skopiować parę zagrywek Australijczyka, czy raczej wyjdziesz do walki i walczył w swoim stylu?
Wiesz, każdy jest inny, ma inny styl boksowania, inną formę, inną taktykę. Będę się starał trzymać tego, co ustaliliśmy z trenerem, a co z tego wyjdzie, to zobaczymy na ringu.

Pełna treść rozmowy na wRingu.net >>