Patronat medialny


 


- Ta sytuacja pokazała, że nie ma sensu płacić zawodnikom przed walką - zdradza w rozmowie z eurosport.onet.pl Marcin Najman, organizator Narodowej Gali Boksu, która odbyła się w piątek w Warszawie. Podczas tej imprezy "El Testosteron" też stoczył pojedynek, który jednak przegrał po tym jak wycofał się w czwartej rundzie z powodu kontuzji barku.

Przeszedł pan badania po kontuzji barku?
Marcin Najman: Owszem i okazało się, że całkowicie zerwałem ścięgno nadgrzebieniowe w prawej ręce. Tak że nie wygląda to najlepiej.

Jeśli chodzi o Freda Kassiego i styl, w jakim Kameruńczyk zrezygnował z walki z Izu Ugonohem po drugiej rundzie, to nosi się pan z zamiarem, by nie wypłacić mu pensji lub obciąć wynagrodzenie?
Kassi miał wypłacone pieniądze przed walką, tak że tutaj jest trochę inny problem. Natomiast sytuacja jest niesamowicie dziwna... Ja jestem daleki od teorii spiskowych, ale po głowie chodzą mi różne rzeczy. Naprawdę zastanawiam się, czy nie doszło do jakichś sytuacji dalece pozasportowych.

Wszystkim płaciliście przed galą?
Zawodnicy zagraniczni dostawali większość pieniędzy przed, to prawda.

A zdążyliście cokolwiek zapłacić niedoszłemu rywalowi Mariusza Wacha - Ericowi Molinie, który został zdyskwalifikowany za doping?
Tak, Molina dostał zaliczkę.

W tym przypadku zaliczka jest do odzyskania?
Będziemy domagać się jej zwrotu.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>