Patronat medialny


 

Maciej Sulęcki (30-2, 11 KO) wrócił do Polski po kilkutygodniowym obozie treningowym w Stanach Zjednoczonych. Polak miał dzisiaj na gali w Houston zmierzyć się z mistrzem świata WBC wagi średniej Jermallem Charlo (32-0, 22 KO), ale walka została przełożona na inny termin z powodu niedyspozycji fizycznej Amerykanina.

- Wróciłem do kraju i aktualnie spędzam długi weekend z najbliższymi. Po odwołaniu mojej walki z Jermallem Charlo czekam grzecznie i cierpliwie na kolejny termin walki, życząc mojemu rywalowi jak najszybszego powrotu do zdrowia. Myślę, że zaistniała sytuacja jest dla mnie wbrew pozorom dość komfortowa, bo czas, który spędziłem w USA wraz z moimi trenerami, z tak wartościowymi sparingami, przy mojej ostatniej częstotliwości walk i jakości rywali był bezcenny oraz szalenie wartościowy przed tak ciężkim pojedynkiem - ocenił "Striczu".

- Liczę na szybkie wznowienie treningów na pełnych obrotach i ustalenie nowej daty walki. Wszystko zależy od tego jakie tak naprawdę plany ma Charlo, bo informacje na ten temat spływają do mnie bardzo sprzeczne i niewykluczone, że do naszej walki w ogóle nie dojdzie, co będzie najczarniejszym scenariuszem - dodał pięściarz z Warszawy.