onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



 

Fani boksu w Polsce mogą odetchnąć z ulgą. Maciej Sulęcki (28-1, 11 KO) jest już po pierwszych badaniach kontuzjowanej prawej ręki, które potwierdziły, że nie doszło do złamania kości śródręcza. "Striczu", który w weekend po wspaniałej wojnie pokonał w Filadelfii na punkty Gabriela Rosado, za około 2 tygodnie będzie mógł wrócić do treningów - informuje "Super Express".

- Lekarz powiedział, że ręka nie jest złamana, żadna kość nie jest uszkodzona, ale powstał obrzęk. Ręka jest mocno stłuczona, ale najważniejsze, że jest cała - tłumaczy pięściarz.

Do feralnej kontuzji doszło w 8. rundzie pojedynku z Rosado, prawdopodobnie w momencie gdy Sulęcki przepiękną akcją zakończoną prawym prostym posłał rywala na deski (drugi raz w tym pojedynku). - Byłem pewny, że doszło do złamania, bo odczułem potworny ból - wyznaje "Striczu", który w następnej rundzie dwukrotnie lądował na deskach, ale doszedł do siebie i "dowiózł" pewne zwycięstwo do końca.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>