onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

- Chciałem walki z Gabrielem Rosado bo nasze style gwarantują emocje. Na tym mi zależało – mówi Maciej Sulęcki przed piątkowym pojedynkiem w Filadelfii. Zwycięzca może liczyć na starcie o pas mistrza świata WBO wagi średniej z Demetriusem Andrade.

Już rok temu, po starciu z Danielem Jacobsem, mówił pan, że chciałby się spotkać w ringu z Rosado. Dlaczego? Bo filadelfijczyk w wielu walkach pokazał, że lubi się bić, a pan wiedział, że umiejętności pozwolą tego rywala rozbijać?
Maciej Sulęcki: Tak. Myślę, że Rosado to pięściarz skrojony pode mnie. Pytanie, w jaki sposób podejdzie do walki. Czy pójdzie na wojnę? Nie sądzę, bo na pewno zdaje sobie sprawę z tego, że jest mniejszy ode mnie. A jeśli będzie boksował technicznie - tak jak w ostatniej remisowej walce z Luisem Ariasem - dla mnie to już w ogóle rewelacja. Poczekam na jego błędy, których popełnia dużo. I jeśli będzie chciał "pykać", to zamierzam go karcić. Chciałem walki z Rosado, bo nasze style gwarantują emocje. Na tym mi zależało.

Odnoszę więc wrażenie, że dobrze odnajduje się pan w roli faworyta, choć to Rosado, dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata, walczy u siebie, w Filadelfii.
Myślę, że będzie to bardzo fajna walka w stylu cios za cios albo dominacja z mojej strony. Jestem przygotowany na dziesięć rund w wysokim tempie. Wiem, że Rosado miewa problemy kondycyjne, zawsze tak było. Łatwo pękają mu też łuki brwiowe. Będę robił swoje. Mamy plan A, B, C... Może do Z by tych strategii nie wystarczyło, ale trochę ich jest. Wiem, jak walczyć z Gabrielem, który będzie szedł do przodu, jak i z takim, który postawi na bardziej defensywny boks.

Mówi pan, że może to być walka cios za cios, ale raczej nie oznacza to bijatyki bez głowy.
Pewnie, że nie. Chodzi mi o to, że na pewno nie zrobię kroku w tył. Może to być walka cios za cios, ale jednocześnie wyważona, mądra z mojej strony. Postawię na agresywną lewą rękę, ofensywę i ciągły pressing. Taki będzie mój boks.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

 

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze