Patronat medialny


 


Steve Kim, jeden z najbardziej znanych i najlepiej poinformowanych amerykańskich dziennikarzy zajmujących się boksem, jest zachwycony walką Pawła Głażewskiego (22-2, 5 KO) z Maciejem Miszkiniem (15-2, 4 KO).

Zakończony niejednogłośną wygraną punktową "Głaza" pojedynek odbył się 26 kwietnia w Legionowie, jednak Kim z portalu Maxboxing.com dopiero niedawno obejrzał ringową wojnę pomiędzy dwoma polskimi "półciężkimi".

- Walka Macieja Miszkinia z Pawłem Głażewskim to najlepsza 8-rundowa walka jaką widziałem w tym roku - wyznał Steve Kim, dodając: - Dla mnie wygrał minimalnie Paweł. Dałem mu zwycięstwo za aktywność.

Add a comment

- Rozmawiamy półtora tygodnia po gali w Legionowie. Na Wojak Boxing Night zmierzyłeś się z Pawłem Głażewskim. Zdaniem wielu kibiców wygrałeś tamtą walkę. Decyzja sędziów bolała? A może spodziewałeś się orzeczonego rozstrzygnięcia?
Maciej Miszkiń: Szczerze mówiąc, takiego werdyktu spodziewałem się przed samą walką. Już przed pierwszym gongiem wiedziałem, że Paweł Głażewski to zawodnik na którego zdecydowanie stawia Tomasz Babiloński. W pewnym sensie "Głaz" jest oczkiem w głowie organizatora gali. Wiesz jak to jest - koszula bliższa sercu. Babiloński od dawna w niego inwestuje. To nawet dość zrozumiałe. Głażewski jest doceniany jako pięściarz. Jego akcje stoją wyżej od moich. Niestety, to wszystko przekonało sędziów. Szkoda. Z moralnego punktu widzenia, nie powinni  kierować się podobnymi kryteriami. Oczywiście, spodziewałem się, że ciosy mojego rywala będą znacznie lepiej punktowane. Brałem to pod uwagę. Nie sądziłem jednak, że to wszystko będzie aż tak bardzo pod niego. Po zakończeniu pojedynku byłem świadom własnego triumfu. Moja wygrana nie podlegała przecież żadnej dyskusji. Na swoją korzyść rozstrzygnąłem pięć z ośmiu rund. Co najmniej. Decyzja sędziów, niezależnie od innych czynników, musiała być zatem sporym rozczarowaniem.

- Gdyby bezpośrednio po starciu sędziowie oceniali wyłącznie obrażenia, wygrałbyś jednogłośnie.
Po kilku moich uderzeniach widać było, że Paweł jest zamroczony. Nogi zaczynały grać mu do innej muzyki, uciekały. Kilka razy podłączyłem go do prądu. Moje ciosy robiły dużo większe wrażenie wizualne. Wystarczyło popatrzeć na twarz Głażewskiego. Po walce straszył. Mój przeciwnik podjął wymianę w półdystancie. Wywierałem presję. Konsekwentnie go raniłem. Za każdym razem po jego akcji szedłem po przodu. On - wprost przeciwnie - po moich atakach cofał sie, robił krok w tył. Spychałem go ciosami. Byłem znacznie aktywniejszy. Analizowałem pojedynek kilkukrotnie i wciąż nie rozumiem zasad punktacji. W boksie zawodowym liczy się napór, nacisk na rywala, siła i precyzja uderzeń. Na przestrzeni całego starcia dominowałem. Dyktowałem jego tempo. W telewizyjnym studiu słusznie zauważył to Tomek Adamek. Jego zdaniem w Stanach Zjednoczonych nikt nie zaliczyłby takiej walki na korzyść Głażewskiego.

- Bezpośrednio po walce Głażewski chwalił Cię za ambitną postawę. Z drugiej strony jednak, stwierdził, iż jego wygrana nie była zagrożona. Ringowa przewaga nie nastręczała wątpliwości.
Paweł okazał się człowiekiem bez honoru. Musiał wiedzieć, że dostał bęcki. Czuł, że poległ - widziałem to po jego minie. To śmieszne, że kilka chwil później mówił o pewnie wygranej walce. Bardzo podejrzana sprawa. Rewanż będzie kwestią osobistą.  

- Jest szansa na drugie starcie? Możecie ponownie skrzyżować rękawice? Zagadnięty o rewanż Głażewski stwierdził, iż wszystko jest kwestią ceny.
Tak. Padła już nawet konkretna propozycja. Póki co jednak, warunków, które zostały mi zaoferowane, nie mogę uznać za satysfakcjonujące. Dużo zainwestowałem w przygotowania do ostatniej walki. Niezależnie od werdyktu, jestem zadowolony ze swojej postawy między linami. Myślę, że moje notowania wzrosły. Jeżeli dojdzie do rewanżu chciałbym przynajmniej odzyskać kwotę, jaką wyłożę na obóz, suplementację itp. Nasz drugi pojedynek jest jak najbardziej realny. Oczywiście, o ile kasa będzie się zgadzać. Musimy dogadać się z promotorami.

- Biorąc pod uwagę Wasz pierwszy pojedynek, komu bardziej potrzebny jest rewanż?
Zdecydowanie Pawłowi Głażewskiemu. Zarówno opinia publiczna, jak i kibice są przekonani, że to ja wyszedłem zwycięsko z pierwszej potyczki. To on musi coś udowodnić.

Pełna wersja rozmowy z Maciejem Miszkiniem na sporteuro.pl >>

Add a comment

W najdramatyczniejszym pojedynku gali "Wojak Boxing Night" w Legionowie Paweł Głażewski  (22-2, 5 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Macieja Miszkinia (15-2, 4 KO). "Handsome", który dał osiem bardzo ciężkich rund faworyzowanemu rywalowi, nie mógł pogodzić się z sędziowskim werdyktem.

http://www.youtube.com/watch?v=xgrrlcIg4zc

Add a comment

Paweł Głażewski (22-2, 5 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Macieja Miszkinia (15-2, 4 KO) w walce poprzedzającej główne wydarzenie wieczoru gali "Wojak Boxing Night" w Legionowie. Po porywających ośmiu rundach jeden sędzia wypunktował remis, a dwóch pozostałych wskazało na wygraną białostoczanina (78-74, 77-75 i 76-76).

Walka od pierwszego gongu była bardzo zacięta. Miszkiń zgodnie z przewidywaniami ruszył do przodu, próbując zepchnąć "Głaza" do defensywy. Głażewski był zawodnikiem szybszym, jednak Miszkiń trafiał lewym prostym i świetnie bitym z kontry prawym sierpowym.

Głażewski starał się odpowiadać seriami na pojedyncze celne ciosy Miszkinia, a pojedynek długimi momentami toczył się w półdystansie. Ciosy Miszkinia zdawały się robić większe wrażenie, ale to Głażewski zadawał więcej celnych uderzeń.

Miszkiń momentami zbyt długo czekał na okazję do zaatakowania prawym sierpowym, dając się zaskakiwać kombinacjami kilku uderzeń. Głażewski cały czas starał się atakować seriami, a tradycyjnie w jego przypadku najskuteczniejsza była lewa ręka.

Na początku szóstej odsłony Miszkiń trafił kombinacją dwóch ciosów z prawej ręki, po których "Głaz" zachwiał się na nogach i sklinczował. Miszkiń cały czas wywierał presję, jednak momentami w jego boksie brakowało aktywności.

W ostatniej rundzie Miszkiń postawił wszystko na jedną kartę i ruszył całymi siłami do przodu. Głażewski był w dużych opałach, a w pewnym momencie wydawało się, że Miszkiń jest bliski wygranej przed czasem. W ostatnich sekundach resztki sił wykrzesał z siebie także "Głaz", a walka zakończyła się jeszcze jedną wymianą ciosów w półdystansie.

Add a comment

26 kwietnia na gali "Wojak Boxing Night" w Legionowie Ma­ciej Misz­kiń (15-1, 4 KO) zmierzy się z Pawłem Głażewskim (21-2, 5 KO). Między pięściarzami jest dużo złej krwi, ale "Handsome" nie obawia się, że jego rywal będzie szukał bójki przed pierwszym gongiem. - To byłby największy błąd w jego życiu (...) W walce bez zasad Głażewski nie ma szans - przekonuje Miszkiń, który zanim rozpoczął karierę bokserską, trenował tajski boks.

http://www.youtube.com/watch?v=Ssa1NhQzmOI

Bilety na galę w Legionowie do nabycia na ebilet.pl oraz eventim.pl.

Add a comment

Dzisiaj o godz. 20.30 na antenie Polsat Sport zadebiutuje nowy program "W narożniku Polsatu", który jeszcze mocniej podgrzeje atmosferę przed sobotnią galą "Wojak Boxing Night" w Legionowie. W programie prowadzonym przez Mateusza Borka, naprzeciw siebie zasiądą bohaterowie dwój najważniejszych walk sobotniej imprezy: były mistrz świata wagi ciężkiej Oliver McCall (57-13, 37 KO) i Marcin Rekowski (13-1, 11 KO) oraz Paweł Głażewski (21-2, 5 KO) i Maciej Miszkiń (15-1, 4 KO).

Add a comment

Pod­czas gali "Wojak Bo­xing Night" w Le­gio­no­wie na ring po­wró­ci Ma­ciej Misz­kiń (15-1, 4 KO), który zmie­rzy się z Paw­łem Gła­żew­skim (21-2, 5 KO). Po­mi­mo tego, że nie jest fa­wo­ry­tem tego po­je­dyn­ku odgraża się "Gła­zo­wi". - Z jego le­wy­mi sier­pa­mi jest jak ze strza­ła­mi Ar­je­na Rob­be­na lewą nogą, to żadna ta­jem­ni­ca - mówił na ła­mach "Super Expres­su".

Ma­ciej Misz­kiń po­wra­ca na ring po wsty­dli­wej po­raż­ce z 18-let­nim Vin­cen­tem Fe­igen­but­zem. Jego rywal, o wiele bar­dziej uty­tu­ło­wa­ny, Paweł Gła­żew­ski także za­pre­zen­tu­je się w Le­gio­no­wie po prze­gra­nej. Pogrom­cą Po­la­ka (tech­nicz­ny no­kaut w siód­mej run­dzie) oka­zał się Fra­cuz Ha­dil­lah Mo­ho­uma­di. Gła­żew­ski we wcze­śniej­szych wy­wia­dach za­po­wia­dał, że nie za­mie­rza mocno przy­go­to­wy­wać się do walki z Misz­ki­niem, ale ten nie za­mie­rza go lek­ce­wa­żyć. - Za­mę­czę go psy­chicz­nie. Bę­dzie za­sko­czo­ny, gdy po­czu­je moją siłę i zo­ba­czy, jak je­stem przy­go­to­wa­ny. Sądzę, że nie wy­trzy­ma psy­chicz­nie ci­śnie­nia - mówi Misz­kiń.

Po­wszech­nie wia­do­mo, że naj­groź­niej­szą bro­nią Gła­żew­skie­go jest ude­rze­nie lewym sier­po­wym, ale i tego nie oba­wia się Mysz­kiń. - Z jego le­wy­mi sier­pa­mi jest jak ze strza­ła­mi Ar­je­na Rob­be­na lewą nogą, to żadna ta­jem­ni­ca. Gła­żew­ski za­wsze szuka le­we­go haka na dół lub le­we­go sier­po­we­go na górę. Wiem o tym, nie dam się za­sko­czyć - za­koń­czył.

Bilety na galę w Legionowie do nabycia na ebilet.pl oraz eventim.pl.

http://www.youtube.com/watch?v=da4D8Kvl4Ws

Add a comment

26 kwietnia na gali "Wojak Boxing Night" w Legionowie dojdzie do elektryzująco zapowiadającej się konfrontacji w wadze półciężkiej z udziałem Pawła Głażewskiego (21-2, 5 KO) i Macieja Miszkinia (15-1, 4 KO). Białostoczanin Krzysztof Zimnoch nie ma żadnych wątpliwości, że z ringu jako zwycięzca zejdzie jego krajan - Głażewski.

http://www.youtube.com/watch?v=da4D8Kvl4Ws

Bilety na galę w Legionowie do nabycia na ebilet.pl oraz eventim.pl.

Add a comment

Maciej Miszkiń (15-1, 4 KO) rozpoczął w poniedziałek ostatni tydzień sparingów przed zaplanowaną na 26 kwietnia walką z Pawłem Głażewskim (21-2, 5 KO). Pięściarz z Sokółki jest zadowolony ze swojej formy na kilkanaście dni przed występem na gali "Wojak Boxing Night" w Legionowie.

- Jestem zadowolony z aktualnej formy. Po dziesięciu tygodniach ciężkich treningów zaczynam łapać świeżość. Wracają szybkość i refleks, co widać w sparingach. Nie mam kłopotu z przystosowaniem się do różnych sparingpartnerów, przez cały okres przygotowań było ich pięciu czy sześciu - opowiada Miszkiń.

- Wagę startową mam od kilku tygodni, co pozwoliło mi sparować w dobrym tempie nawet po dziesięć rund. Niska waga nie spowodowała spadku siły, a poprawiła dynamikę. To wszystko sprawia, że wyczekuję swojej walki z optymizmem. Jedno jest pewne, 26 kwietnia w Legionowie moim jedynym celem będzie zwycięstwo. Po tym obozie przygotowawczym mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że mam argumenty, aby ten cel osiągnąć - kończy pięściarz noszący przydomek "Handsome".

http://www.youtube.com/watch?v=7767jHe_Kg4

Bilety na galę w Legionowie do nabycia na ebilet.pl oraz eventim.pl.

Add a comment