Patronat medialny


 

Francisco Palacios- Też 2 kwietnia,  tylko,  ze siedem lat temu, brat widział moją ostatnią walkę zanim tragicznie stracił życie. Na 2 kwietnia 2011,  lekarz wyznaczył urodziny mojego pierwszego dziecka - ja będę bił się z Włodarczykiem w Bydgoszczy, a moja dziewczyna będzie rodzić w Portoryko. Więc nie pytaj o motywację. To moja walka przeznaczenia - mówi niepokonany Francisco "Czarodziej" Palacios (20-0, 13 KO). "Wizard" już w przyszłym tygodniu przylatuje do Polski by - czego nie ukrywa - 2 kwietnia w Bydgoszczy zdetronizować polskiego mistrza świata World Boxing Council,  Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (44-2, 32 KO).

- Jesteś otwartym człowiekiem. Lubisz dzielić się z kibicami i zdjęciami, informacjami o tym co się z tobą dzieje. Ale nie przez ostatnie tygodnie. Teraz panuje cisza.
Francisco Palacios:
Bo żarty się skończyły. Ja będę walczył o tytuł mistrza świata, co ma dla mnie znaczenie nie tylko sportowe, ale i osobiste, prywatne. Nie ma fotek, filmików. Kończymy ciężką pracę którą zrobiliśmy na treningach, ale to jest najważniejszy okres żeby czegoś nie przegapić. Wszystko musi się zgadzać, zdrowie psychiczne, zdrowie fizyczne. Mam 205 funtów nie muszę się odchudzać, jem normalne posiłki. Głodny jestem tylko mistrzowskiego pasa.

- Nie popsuły zdrowia psychicznego dochodzące z Polski informacje, że sparingpartnerzy "Diablo" Włodarczyka przewidują nokaut? Znane nazwiska - Matt Godfrey, Michael Simms...
FP: 
Znam te nazwiska, ale naprawdę zupełnie mnie nie obchodzi co mają do powiedzenia. To nie ma żadnego znaczenia. Jak chcą się bawić w przepowiednie, niech zgadują numery totolotka.  A Godfrey niech nic nie mówi lepiej na mój temat bo jest 1-0 dla mnie. Walczyliśmy w amatorach, ja jeszcze nic nie umiałem, a i tak z nim wygrałem, padł na ring. Sparingpartnerzy  nie walczą. To ja wychodzę na ring i tylko za to co w nim pokażę można mnie oceniać. Ja wiem, że będę gotowy na wszystko, co pokaże "Diablo".  I bez względu na to, co pokaże, to na mnie nie wystarczy. Włodarczyk lubi wywierać presję, to silny zawodnik ale taki który popełnia błędy, które można wykorzystać.

-  Ma dla ciebie jakiekolwiek znaczenie fakt, że - najprawdopodniej - zwycięzca walki w Bydgoszczy będzie miał pewne miejsce w lukratywnym turnieju "Super Six" wagi junior ciężkiej? Dodatkowa motywacja?
FP:
Może dla Włodarczyka, ale nie dla mnie.  Jedyne o czym myślę, to ten zielony pas mistrza, który zabiorę do domu. To dla mnie najważniejsza rzecz w życiu. Wytłumaczę ci dlaczego - jak to  nie jest moja walka przeznaczenia, jak też 2 kwietnia tylko siedem lat temu, mój brat widział moją ostatnią walkę zanim tragicznie stracił życie? Albo na fakt, że na 2 kwietnia lekarz wyznaczył urodziny mojego pierwszego dziecka? Ja będę walczył z Włodarczykiem w Bydgoszczy, kiedy moja dziewczyna będzie rodzić w Portoryko. Więc nie pytaj o motywację. Ja wiem, że dla niego tytuł znaczy tak samo wiele, że będzie bardzo dobrze przygotowany. Ja na to liczę, nie chcę słyszeć, że coś jest nie tak, że obóz mi nie wyszedł, ręka czy noga mnie boli. Niech Włodarczyk będzie najlepszy jaki może być, to kibice zobaczą wielką walkę. Ja i on - nie będzie nikogo kto może nas uratować.

- Wiesz jak fanatyczni są polscy kibice, ale na pewno znają się na kategorii wagowej w której walczycie. Tomek Adamek był championem IBF i klasyfikacji "The Ring", Krzysiek Włodarczyk miał tytuł IBF, teraz ma WBC, w ich ślady idzie wielu młodych, obiecujących...
FP:
Wiem - kibice będą mnie na początku nienawidzieć, a później kochać. Nie znam nikogo, kto by mnie nie lubił, jeśli ze mną porozmawia. Ale faktem jest, że ludzie mnie nie znają. Istnieje opinia, że tak naprawdę chciałem być zawodowym koszukarzem, a kiedy mi się nie udało, to przeniosłem się na boks. Bzdura, całe życie walczyłem, na ringu i poza nim. Nigdy przed nikim się nie cofałem, bo wiedziałem, że bez względu na to, jak ciężkie pieści będzie miał mój rywal, jeszcze cięższe będzie miał mój świętej pamięci brat, kiedy dostanę za to, że przegrałem. Co do junior ciężkiej - my jesteśmy tym, kim byli ciężcy 20 i więcej lat temu - elitą dyscypliny, jak kiedyś był Muhammad Ali, Joe Louis, Rocky Marciano. My naprawdę trenujemy, ciężko pracujemy. Ja nigdy nie powiem, że ktoś z junior ciężkiej jest lepszy ode mnie - dopóki ze mną nie wygra. Każdy z obecnych mistrzów w tej kategorii ma w sobie coś wielkiego, coś, co dla nich sprawdza się na ringu, co opanowali do perfekcji, także Włodarczyk. Pełen respekt z mojej strony - dlatego chcę z nimi wszystkimi walczyć.  

- Miłość do koszykówki  i New York Knicks została - przywieziesz koszulkę z nazwiskiem "Anthony" na plecach przywieziesz do Polski?
FP:
Przywiózłbym, gdyby nie fakt, że idzie do mnie z Japonii i pewnie na nią poczekam. Oni mają większe zmartwienia przez tę tragedię niż jakieś koszulki dla bokserów. Modlę się za tamte rodziny każdego dnia.

- Jesteś bardzo religijną osobą?
FP:
Może nie bardzo religijną, ale do kościoła staram się chodzić regularnie. Bóg jest moim przewodnikiem.

-  Portoryko, pomimo, że jest bardzo małym krajem, wychowało wielu znakomitych pięściarzy, by wspomnieć,  z ostatnich,  tylko Miguela Cotto czy Felixa "Tito" Trinidada. Jak wychodzicie na ring, zawsze walczycie dla swojego kraju, nie tylko dla siebie.  
FP:
Tacy jesteśmy. Jesteśmy wojownikami, mamy wielkie serce. Cokolwiek robimy, robimy na całość. Popatrz na pięściarzy z Portoryko, którzy nie są mistrzami, nie mają imponujących zwycięstw - nawet jeśli przegrywają, dają z siebie wszystko. Tego się nie możesz nauczyć, musisz się z tym urodzić. Miguel to mój przyjaciel, razem trenowaliśmy. Pochodzimy z kraju, który ma tylko 100 mil długości i 35 mil szerokości, jesteśmy jak jedna rodzina. Dlatego zawsze wnosimy na ring naszą flagę, jesteśmy z niej dumni.

- Kończąc sportowym akcentem - najważniejsze dla ciebie w walce z Włodarczykiem będzie (możesz wybrać tylko jedną cechę): szybkość, siła, poruszanie się po ringu, szybkość ciosu, element zaskoczenia?
FP:
Nie mogę wybrać jednej, bo właśnie opisałeś mój sposób walczenia...

Rozmawiał: Przemek Garczarczyk     {jcomments on}