onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



 

Niebawem będzie obchodził 38. urodziny, ale wciąż marzy o wielkich bokserskich triumfach. Mowa o Krzysztofie Włodarczyku (57-4-1, 39 KO), który powoli wraca do zdrowia i ostrych treningów. Możliwe, że "Diablo" jeszcze w tym roku dostanie propozycję walki w Kongo z liderem rankingu WBC wagi junior ciężkiej Ilungą Makabu (26-2, 24 KO). Były mistrz świata jest otwarty na wylot do Afryki.

Wyleczyłeś już kontuzje ręki i nogi, z którymi ostatnio się borykałeś?
Krzysztof Włodarczyk: Niestety, nie wszystko jest tak, jak być powinno, ciągle mi coś dolega, ale nie będę narzekał. Przeszedłem rekonstrukcję chrząstki stawowej lewej dłoni i zabieg pękniętej łąkotki. Powoli wracam do zdrowia.

Trenujesz już na 100%?
Jeszcze nie. Ręka jest w miarę wyleczona, ale ból w nodze jeszcze odczuwam. Po trzech miesiącach przerwy ciężko jest od razu zacząć treningi z wysokiego pułapu, ale powoli wracam do formy. Teraz muszę wdrożyć się w mocne treningi, złapać odpowiedni rytm i... zrzucić trochę wagi. Prawdopodobnie od października będę już trenował na 100%.

Twój promotor Andrzej Wasilewski zdradził też, że jeszcze w tym roku możesz powalczyć z posiadaczem pasa WBC Silver wagi junior ciężkiej Ilungą Makabu.
Są jakieś rozmowy, walka miałaby odbyć się w Kongo. Nigdy tam nie byłem, słyszałem, że to niebezpieczne państwo, ale chętnie tam pojadę i zwyciężę. Ten pojedynek jest możliwy w grudniu. Jeśli tak się stanie, to nie będę walczył w listopadzie w Zakopanem.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >>