onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Felix Lora- Przepraszam, ale nawet nie słyszę co do mnie mówicie. Jeszcze mi brzęczy w uchu po ciosach od mojego rywala - mówił wczoraj Felix Lora (14-7-5, 8 KO) po zwycięskim rewanżu z Krzysztofem Szotem (14-1-1, 5 KO). Pojedynek zakończył się w czwartej rundzie, kiedy to sędzia ringowy uznał, że kontuzja łuku brwiowego uniemożliwia Polakowi kontynuowanie zawodów.

- Szot bije bardzo mocno. Przyjąłem dzisiaj kilka potężnych ciosów. Brzęczy mi w uchu, a szczęka nie chce reagować. Tam też kilka razy oberwałem. Szot to naprawdę dobry pięściarz, ale ja nie walczę ze słabymi. Zobaczcie na rekordy moich rywali - mówił z satysfakcją dobrze znany polskim kibicom Lora.

- Przepraszam, ale nie jestem w stanie odpowiadać na pytania. Jeszcze nie doszedłem do siebie po walce. Pewnie chcecie wiedzieć co będzie dalej z moją karierą? Nie wiem. Nie mam promotora, jak dostanę telefon, to pojadę na kolejną walkę. Jeśli chcesz dam ci swój numer i zostaniesz moim menadżerem - żartował Dominikańczyk, który rok temu pokonał także m.in. Krzysztofa Cieślaka.

Lora nie świętował wygranej zbyt długo. Zaraz po walce wsiadł w samochód i odjechał do Warszawy skąd o 8 wyleciał do Barcelony, gdzie obecnie mieszka. Dla mocno bijącego 27-latka był to drugi tegoroczny występ na zawodowych ringach. {jcomments on}